Strony

niedziela, 22 maja 2011

~ 3 ~ [Gabriel]

-Hej- Kevin uśmiechnął się do niego pogodnie, dosiadając się do jego stolika ze swoją porcją owsianki- Co tam?
-W porządku- odparł cicho Gabriel, przeczesując palcami rude włosy. Westchnął głęboko. Widział, że blondyn przygląda mu się z uwagą i wcale nie mógł się temu dziwić. Pewnie wyglądał fatalnie. Nie spał tej nocy ani minuty. Był zbyt przerażony żeby zmrużyć oczy, nawet, kiedy Głos zamilkł.
-Na pewno? Rany, wyglądasz, jakbyś był chory czy coś…- ocenił Kevin, nie odrywając od niego wzroku- Nie spałeś, czy co?
-Spałem, spałem- odparł natychmiast Gabriel. Naprawdę nie zamierzał przerażać swojego towarzysza jeszcze bardziej swoimi opowieściami o głosach i tym podobnych kwestiach, które zdecydowanie nie uchodziły za normalne.
-Jak nie, to pośpisz na historii- rzucił całkiem raźno Kevin, zabierając się za jedzenie.
Gabriel uśmiechnął się lekko i pokręcił głową.
-Richards nie ma z nami tylko historii. Prowadzi zajęcia z różnych przedmiotów, a w piątki najczęściej robi matmę.
-Ach…- blondyn skrzywił się nieznacznie- To jeszcze gorzej. Z matmy jestem fatalny. Jedyne co ogarniam to tabliczka mnożenia.
-Uwierz mi, tutaj to i tak duży wyczyn…
Kevin zaśmiał się wesoło. Gabriel już właściwie na sam widok jego uśmiechniętej twarzy czuł się jakoś… Lepiej. Najwyraźniej jego towarzysz działał na niego wyjątkowo pozytywnie.
-Na przerwie idziemy na dwór?- niebieskie oczy Kevina spoglądały na niego niemalże w wyrazie cichej prośby.
Parsknął cicho i skinął głową.
-Pewnie.

Cieszyło go to.
Cieszyło go zainteresowanie, jakim darzył go Kevin. Można powiedzieć wręcz, że… Pochlebiało mu to. W końcu blondyn, mając do wyboru kogokolwiek innego, na… bliższego kolegę, jakby to rzec… Upatrzył sobie jego. Zastanawiał się nad tym co nim właściwie kierowało, ale nie zamierzał o to pytać. Nie chciał mu pokazywać, że ma tak niskie mniemanie o sobie albo, co gorsza, palnąć coś zupełnie idiotycznego co odstraszyłoby chłopaka.
To aż dziwne, ale chyba naprawdę tego się obawiał.
Że Kevin mógłby teraz po prostu zrezygnować z ich znajomości.
-Możemy pogadać o tobie?- Kevin spojrzał na niego pytająco, siadając okrakiem na ławce. Gabriel opadł na miejsce tuż obok, zerkając na niego, nieznacznie zakłopotany.
-O mnie?- powtórzył z niezrozumieniem- To znaczy o czym?
-No… Mógłbym ci zadać kilka pytań?
-Jasne- odparł, wciąż mocno zdumiony- Jeśli chcesz…
-Hm… Wiesz… Wypytałem o ciebie trochę chłopaków…- przyznał, a na jego policzkach pojawił się autentycznie uroczy rumieniec- No i dowiedziałem się kilku rzeczy… To prawda, że sypiasz w izolatce?
-Wypytałeś o mnie…?- to akurat interesowało Gabriela najbardziej- Czemu?
Rumieniec blondyna pogłębił się jeszcze.
-Ta… No… Ciekaw byłem… A-ale wracając do tej izolatki… To prawda?
-Mhm- Gabriel skinął głową, obserwując uważnie swojego towarzysza, jakby doszukiwał się ewentualnych reakcji.
Kevin nie wydawał się tym faktem obruszony czy przerażony, raczej zwyczajnie zaciekawiony.
-Dlaczego?
-Nie powiedzieli ci?- rudowłosy uniósł brew w pytającym geście.
-Ta… Coś tam mówili niby…- blondyn wzruszył nieco bezradnie ramionami- Ale same takie pierdoły i bzdury, wiesz…
-Skąd wiesz, że to pierdoły i bzdury?- parsknął cicho Gabriel- Co takiego ci powiedzieli?
-Że któregoś dnia zaatakowałeś jedną z opiekunek, poćwiartowałeś ją i schowałeś pod dywan- zachichotał figlarnie, kręcąc z niedowierzaniem głową- Co prawda historyjka o tym była dłuższa i bardziej budująca napięcie, ale o to mniej więcej chodziło.
-W takim razie miałeś rację- rudowłosy zawtórował mu śmiechem- To bzdury.
-Domyśliłem się… Ale młodsi naprawdę w to wierzą, wiesz?
-Tak? Powinienem się zorientować, że coś jest na rzezy, kiedy uciekali mi z przejścia- stwierdził z autentycznym rozbawieniem. Czego tu jeszcze o nim nie wymyślą…
-Więc?- Kevin przechylił lekko głowę, wpatrując się w niego badawczo- Jak będzie? Powiesz mi, czemu cię tam przenieśli, czy wolisz, żebym pozostał przy wersji ćwiartowania opiekunki? Bo wiesz, jak dla mnie, to spoko…- zaśmiał się lekko.
-Hmm…- Gabriel zawahał się przez chwilę, po czym zaczął- Miałem koszmary.
-No… Też miewam…- Kevin wpatrywał się w niego bez większego zrozumienia.
-Tak, ale… To były… Bardzo specyficzne koszmary. Znaczy… Nie wiem dokładnie co mi się śniło, ale budziłem się z krzykiem…- przyznał, mocno zażenowany. Że też naprawdę musieli o tym rozmawiać!- No i przenosili mnie z pokoju do pokoju, ale sytuacja się powtarzała. Więc żebym nie budził współlokatorów, przeniesiono mnie do izolatki. I tak już zostało, jak widzisz nie jest specjalnie potrzebna.
-To wiele wyjaśnia- stwierdził Kevin, skinąwszy lekko głową- Więcej niż morderstwo opiekunki przynajmniej- dodał, a Gabriel zaśmiał się, niemalże z ulgą. Blondyn nie wydawał się być wcale zniechęcony. Chociaż może nie powinien się dziwić? W końcu przyjął już jego rewelacje o morderstwie. To z pewnością nie było aż tak szokujące- Pamiętasz co ci się śniło?- zapytał, wyraźnie zaintrygowany.
-Hm… Nie. Raczej nie.
-Może morderstwo?
-Możliwe. Może. Nie, chyba jednak nie…- stwierdził w zamyśleniu. Owszem, w snach widział czasem obraz sprzed trzech lat, ale to były sny, które pamiętał. I sny, z których nie budził się w taki sposób. W nich był raczej zaskoczony, osłupiały, tak samo, jak w tamtej chwili, jakby widział scenę zbrodni pierwszy raz na oczy. A nie przerażony, tak bardzo, że potrzebował dłuższej chwili, żeby zorientować się, że to wszystko było snem. No właśnie. Ale co właściwie?
-Nie pamiętasz ani jednego?
-Nie…- stwierdził Gabriel, marszcząc brwi i zastanawiając się- Nie wiem…- dodał po dłuższej chwili. Kiedy myślał o owych snach, nie przypominało mu się nic konkretnego. Żaden dźwięk ani obraz. Nic, co mogłoby go chociażby naprowadzić na ich tematykę. Ale z drugiej strony, podświadomie niemalże, czuł, że doskonale wie o czym były owe sny. To była jednak świadomość zupełnie irracjonalna.
-Może powinieneś zapisywać swoje sny zaraz po obudzeniu?- podsunął Kevin- Ja kiedyś tak robiłem, nasz psycholog nam to zaproponował… Fajna sprawa.
-Tak… Może powinienem…- odparł Gabriel w zamyśleniu. Wiedział, że to i tak nie przyniesie żadnych skutków. Chwilę po gwałtownym przebudzeniu nie był sobie w stanie przypomnieć jaka scena rozgrywała się ledwie chwilę wcześniej w jego wyobraźni.
-No ale… Może przejdźmy do pytania numer dwa- rzucił z rozbawieniem blondyn, przechylając się w jego stronę.
-Do pytania numer dwa?- Gabriel spojrzał na niego nieznacznie spłoszony, czerwieniąc się lekko.
-Aha… Tym razem to będzie… Bardziej osobiste pytanie.
-Jeszcze bardziej?- rudowłosy aż nie wierzył, że jest w ogóle jakieś „bardziej osobiste” pytanie niż to dotyczące jego snów i ich treści.
-Taaak- Kevin zaśmiał się donośnie- Tylko…- spoważniał niemalże w przeciągu sekundy, wpatrując się w oczy Gabriela z taką intensywnością, że ten aż poruszył się nieco niespokojnie- Nie uznasz mnie za… Dziwaka… Albo wariata… Czy coś… Po tym pytaniu?
Rudowłosy spoglądał na niego zaskoczony.
Nieco… Przewrotne pytanie, biorąc pod uwagę fakt, że to on ciągle zastanawiał się czy jego towarzysz nie dostrzeże w nim jakiegoś wariactwa.
Nie miał pojęcia, o co mogłoby chodzić.
-Nie wiem- stwierdził w końcu- Po prostu pytaj.
-Hmm… Wiem, że to może się wydać dziwaczne i w ogóle… To nie jest żadna propozycja- zastrzegł od razu, a Gabriel wpatrywał się w niego bez większego zrozumienia- Po prostu zastanawiałem się… Tak teoretycznie… Czy interesowali cię kiedykolwiek… Chłopacy?
-Chłopacy?- rudowłosy wciąż nie rozumiał pytania.
-N-no… W sensie… Tak jak dziewczyny… Rozumiesz?
Chłopacy tak jak dziewczyny?
-Gabriel, podobał ci się kiedyś chłopak?- sprecyzował w końcu Kevin, widząc, że jego towarzysz nie do końca rozumie pytanie.
-Och- rudowłosy spojrzał na niego autentycznie osłupiały- P… Podobał w sensie…?- tak, tak, teraz już wiedział, o co chodzi. Ach, ten przeklęty rumieniec!
-No sam wiesz…- Kevin wydawał się być wcale nie mniej spłoszony i zażenowany. Też czerwienił się lekko i zdawał się być wręcz zdenerwowany faktem, że w ogóle zapytał- To takie… Ogólne pytanie tylko…
-Ach… No tak, oczywiście… Tak ogólnie… Hmm… Nie. Nigdy. Ale żadna dziewczyna też mi się jeszcze nigdy nie podobała- przyznał zgodnie z prawdą. Nie było w tym zresztą nic dziwnego, dziewczyn w ośrodku nie było, a w czasie gimnazjum zdecydowanie nie miał głowy. A co do chłopaków… Hmm… Nie przepadał za większością i nigdy nie przyglądał im się… W takich… Kategoriach. Chociaż mówiąc szczerze, nie zastanawiał się nigdy nad swoją orientacją.
-Bo mnie się podobali…- przyznał powoli blondyn, wygrywając opuszkami palców na oparciu ławki jakiś nerwowy rytm- Czasem…
-Nie podobają ci się dziewczyny?
-P… Podobają!- zapewnił prędko Kevin, tak jakby w pytaniu Gabriela czaiło się coś na kształt niewypowiedzianego oskarżenia- Tylko… Chłopacy też. Chyba trochę bardziej- dodał ostrożnie, wpatrując się z uwagą w rudowłosego.
-Cóż…- Gabriel był mocno zaszokowany, ale raczej nie tyle wyznaniem Kevina, co samym pytaniem i zaistniałą sytuacją- Nie ma w tym nic złego… Chyba…- stwierdził, nieco niepewnie.
-No…
Gabriel poczuł się odrobinę nieswojo, chociaż naprawdę ten fakt jakoś specjalnie go nie przerażał ani głęboko nie obruszał. Po prostu jeszcze chyba nie spotkał się z kimś kto porozmawiałby z nim na taki temat.
-Hmm… Więc…- zaczął w końcu rudowłosy, przerywając ciążące i nienaturalne milczenie jakie się między nimi wywiązało- Zwróciłeś na mnie uwagę… Bo ci się podobam?
-Nie, nie!- zaprzeczył po raz kolejny aż nazbyt gwałtownie Kevin, a Gabriel wcale nie był pewien czy jest zadowolony z odpowiedzi- To znaczy… W sensie… Zwróciłem na ciebie uwagę, bo cię polubiłem… Ale mógłbyś mi się też podobać… Gdyby wiesz…- spuścił wzrok, wyraźnie zakłopotany.
-Więc…- kontynuował Gabriel, starając się skryć rozbawienie, ale wargi i tak drgały mu lekko od powstrzymywanego śmiechu- Tak z braku laku… W razie czego… Mógłbym ci przypaść do gustu?
-Nie!- jęknął wręcz bezradnie, kręcąc głową- Jasne, że nie… Po prostu chodziło mi o to, że… Ach… Naprawdę nie wiem jak to wyjaśnić i… Co ty…? Śmiejesz się?
-Przepraszam- zachichotał niepohamowanie, skrywając twarz w dłoniach- Gdybyś widział swoją minę…
Kevin zawtórował mu śmiechem i wyraźnie mu ulżyło.
-Ach Gabriel- parsknął z rozbawieniem- I jak tu cię nie lubić…

Stanął w drzwiach świetlicy w piżamie, przestępując nieco niepewnie z nogi na nogę, aż w końcu odważył się wejść głębiej do pomieszczenia. Spojrzenia wszystkich tych, którzy zdążyli się zorientować, że wszedł, skierowały się w jego stronę. No cóż, nie było w tym właściwie nic dziwnego… Gabriel nie spędzał czasu w świetlicy, wolał wrócić do swojego pokoju. Ale tym razem poszedł za iście gorącą namową Kevina i ostatecznie zgodził się przyjść.
Nie dostrzegał jednak nigdzie blondyna, co jeszcze potęgowało jego zdenerwowanie. Patrzyło na niego coraz więcej osób. Nie miał pojęcia gdzie powinien usiąść i przy kim. Czy w ogóle nie powinien zawrócić i iść do siebie. W telewizorze leciał jakiś film katastroficzny, kilka osób grało w jakieś gry na podłodze, niektórzy rozmawiali ze sobą… A on czuł się jak zupełny wyrzutek, jakby wcale tutaj nie pasował.
-Hej- usłyszał ciepły głos Kevina tuż obok ucha. Głos, który teraz rozpoznawał bez problemu i nie pomyliłby go z żadnym innym. Odwrócił się w jego stronę z delikatnym uśmiechem.
-Cześć…- przestało mu chyba przeszkadzać, że się na niego patrzyli. Poprawka. Teraz już na nich. Jeśli Kevin chciał z nim tutaj być, to nie zamierzał bynajmniej dawać upustu swoim dziwactwom, a wprost przeciwnie, dostosować się. Dostrzegł, że blondyn trzyma w dłoniach kołdrę i spojrzał na niego z niezrozumieniem- Po co…?
-Żebyśmy mieli gdzie siedzieć- Kevin zaśmiał się lekko, składając ją na pół, a następnie kładąc na podłodze, z dala od innych, właściwie w samym kącie sali. Gabriel spoglądał na niego z autentycznym osłupieniem.
On naprawdę…
Pomyślał o tym, że rudowłosemu będzie lepiej siedzieć tutaj…?
I z własnej, nieprzymuszonej woli, chciał tkwić tutaj z nim, z dala od wszystkich?
Gabriel usiadł na brzegu kołdry, wciąż mocno jeszcze niepewny, ale Kevin zdawał się nie mieć podobnych problemów i wątpliwości. Usiadł po turecku, również w prześmiesznej, nieco przykrótkiej, szarawej piżamie i uśmiechnął się do niego wesoło.
-Mam dla ciebie niespodziankę.
-Niespodziankę…?
-No…- uśmiechnął się figlarnie- Zamknij oczy.
Gabriel spoglądał na niego z wyraźnym powątpiewaniem.
-No dalej- blondyn parsknął cicho- Nie bój się, nie zrobię niczego durnego.
To mu chyba wystarczyło. Przymknął powieki, czekając na ową „niespodziankę”. I zaraz poczuł jak coś napiera na jego wargi. Rozchylił je delikatnie, pozwalając by Kevin wsunął kostkę czekolady do jego ust.
-Czekolada…?- zapytał, otwierając oczy.
-No- potwierdził Kevin z chytrym uśmiechem, trzymając w dłoniach całą tabliczkę.
-Skąd…?
-Zwędziłem z kuchni.
-Nie żartuj!- Gabriel zdzielił go lekko w ramię i zachichotał, kręcąc z niedowierzaniem głową- Jeśli się dowiedzą to będziesz miał przechlapane.
-Nie dowiedzą się- stwierdził, wzruszywszy ramionami- Uwierz mi. Jestem w tym najlepszy.
-Nie wątpię…- parsknął cicho, a Kevin przysunął się bliżej niego, dzieląc czekoladę i podając mu połówkę.
-Nie powinieneś mi dać tej bez jednej kostki…?
-Nie. To taki bonus- stwierdził z uśmiechem, skrywając swoją część pod warstwą kołdry. Gabriel po chwili namysłu zrobił to samo.
-Będziemy oglądać film…?
-Skąd!- zaśmiał się Kevin- Pogramy w „Szczerość”!
-W „Szczerość”?
-No… Będziemy zadawać na zmianę pytania i musimy odpowiadać całą prawdę… Chyba, że nie będziemy chcieli, wtedy odmawiamy odpowiedzi… Dodatkowo trzymamy się za ręce i patrzymy sobie w oczy. Tak dla pewności.
Gabriel uśmiechnął się lekko pod nosem.
Taak. Na pewno dla pewności.
-Daj ręce, Gabriel- Kevin wyciągnął swoje dłonie, a rudowłosy chwycił je po chwili wahania.
-Więc… Zacznę. Wywoływałeś kiedyś duchy?
-Och, proszę…
-No ej! Dawaj, Gabriel!

Czuł się szczęśliwy.
Naprawdę szczęśliwy. I to było… Bardzo dziwne uczucie, zważywszy na to, że dawno już nie miał powodu do tego, by się uśmiechać. Schował czekoladę do swojej torby, po czym zgasił światło i położył się do łóżka.
Kevin…
Parsknął z rozbawieniem w swoją poduszkę.
Z nim naprawdę było wesoło. I cholera… Chciał z nim spędzać czas! Z własnej nieprzymuszonej woli! Dla Gabriela było to całkowicie zaskakujące, ale jednocześnie napawało go to radością.
Ale coś było nie tak.
Jego uśmiech został zastąpiony przez wyraz zaniepokojenia, a oddech spłycił się znacznie. Uniósł się na łokciach, czekając na to, aż usłyszy owe charakterystyczne słowa… Ale w pomieszczeniu panowała cisza. Ciężka, nienaturalna cisza. A jednak miał świadomość czyjejś obecności, która przerażała go bardziej niż cokolwiek wcześniej.
Usłyszał głuchy świst.
Zadrżał niepohamowanie ze strachu, gdy usłyszał skrzypnięcie i poczuł jak jego łóżko obniża się nieznacznie, tak jakby ktoś na nim usiadł. A później już tylko…
Kołdra zsunęła się gwałtownie w dół. Zapiszczał niemalże ze strachu, czując zaraz, jak coś chwyta go za ramiona i przyciska do łóżka. Nie był w stanie wydać z siebie słowa, przepełniał go paraliżujący strach.
Coś zdawało się dotykać jego skóry. Przesuwać się wzdłuż jego szyi, schodzić niżej, na zakryty tors, coś, czego dotyk zdawał się być palący, przeszywający na wskroś, bolesny…
Zaczął się szarpać.
-Zostaw mnie…- łkał już właściwie ze strachu- Odejdź, błagam, zostaw mnie…
Śmiech. Cichy, przeszywający powietrze śmiech. I czyjś oddech, blisko, wyczuwalny na szyi…
Wrzeszczał głośno, zupełnie wytrącony z równowagi, przerażony jak diabli, rozbity wewnętrznie. Wrzeszczał, oczekując pomocy, modląc się o to, by ktoś tutaj przyszedł, zaraz za chwilę. I płakał donośnie, nie mogąc się uwolnić.
-ZOSTAW MNIE!

3 komentarze:

  1. pierwsze co pomyślałam to : "o Boże! duch go zgwałci!' ... facepalm
    a tak na serio... ŚWIETNE, GENIALNE, ZAPIERAJĄCE DECH W PIERSIACH i... i nie wiem co jeszcze :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Anonimowy11:13 PM

    Czekolada to afrodyzjak ... :D Kevin wie, co robić. Coraz bardziej wciąga mnie to opowiadanie! Lecę dalej...
    Alys

    OdpowiedzUsuń
  3. Anonimowy12:53 AM

    końcówka trochę jak paraliż senny. też to miewam.

    ed.

    OdpowiedzUsuń