Strony

niedziela, 22 maja 2011

Alleluja

Alleluja.
Każdy szept. Każde najdrobniejsze słowo. Każdy śmiech.
Alleluja.
Każdy dotyk. Ciepły oddech na skórze. Niewidoczne dla oczu ślady  dłoni na ciele.
Alleluja.
Pocałunek. Niewinny. Pełen winy. Rozdarty na pół jak serce na krzyżu.
Alleluja.
Zapach skóry. Drżące ciało. Zamglony wzrok.
Alleluja.
Z każdym słowem, gestem, oddechem… 
Ciche Alleluja.
Nastaje malowniczy świt, jak zwieńczenie całego doskonałego planu. Idealna pora na zmartwychwstanie.
Ale tacy jak my nie zmartwychwstaną, prawda? 
Słyszysz jak pięknie biją dzwony? 
To na twoją cześć. Wybijają melodię, która biła w naszych sercach do ostatniej chwili. 
Słyszysz kroki na schodach?
Idą po nas.
Już wiedzą gdzie jesteśmy.
Zaraz rozlegnie się donośny huk, krzyki, chaotyczne przeszukiwanie niewielkiego mieszkania, które nieświadomie stało się dzisiaj świątynią. 
Ale oni już nas nie znajdą.
Nie zdążą. 
Przyjdą o kwadrans za późno, gdy wszystko będzie już zbyt jasne i oczywiste by cokolwiek z tym zrobić. 
Nie będzie już czasu na nic. Białe prześcieradło złożone starannie w naszym łóżku, jak grobowcu, splamione krwią, ale nie ponad miarę będzie symbolem. 
Może gdyby nie znaleźli naszych ciał tuż obok, może, bylibyśmy lokalną ciekawostką.
To nie czasy Chrystusa, tutaj cudów nie ma.
Stalibyśmy się zjawiskiem do wyjaśnienia lub nie, zagadką na kolejne piętnaście lat, zanim ktokolwiek wpadłby na genialny pomysł co do naszego zniknięcia, medialną sensacją, która przyciągnęłaby tłumy sceptyków i ślepo wierzących.
Ale to nie czasy Chrystusa, tutaj cudów nie ma.
Dlatego znajdą nasze ciała tuż obok, zimne, pomnikowe, jak kamienny dowód nad całą sprawą, tak jasny i oczywisty, że zachęcający do wygłaszania opinii i wydawania osądów.
Ach, smutne jest życie bez cudów…
Gdybyśmy mogli wstać i uśmiechnąć się. Pokazać rany niedowiarkom jak niewiernemu Tomaszowi. Chwycić się za dłonie i odejść wśród ogólnej wrzawy, pozostawiając po sobie jedynie kilku świadków i pomięte prześcieradło.
Ale tacy jak my nie zmartwychwstaną, prawda? 

5 komentarzy:

  1. Poniekąd przypomina to modlitwę, sądząc po nawiązaniach do religii, pewnie tak miało być.
    Teks króciutki, ale dający do myślenia. Za pierwszym przeczytaniem nie można wszystkiego zauważyć. Trzeba się trochę wyciszyć, żeby cokolwiek zrozumieć. Każdy pewnie odbierze to na swój sposób, ale po to powstają takie teksty. Można wyczuć, że autor nie ma nadziei, a przynajmniej nie chce jej mieć. Jednak ostatnie zdanie mówi, że gdzieś tam w nim, tli się mały promyczek nadziei. Ładny tekst, naprawdę :)
    chotto-matte-ne-bun.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Uau. Trzymający w napięciu jak dobry thriller.Bardzo mi się podobało. Mimo iż taki krótki ten 1shoocik to miał w sobie jakiś tajemniczy aspekt, że sprawia wrażenie długiego i kończąc go byłam syta. Ciekawe. Czuję jak nadal coś we mnie drży. Jeju dziewczyno jak ty to robisz? :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Jedna historia,druga,trzecia...a przy tej już musiałem pozostawić po sobie ślad.Ale jak oddać słowami,myśli cz też kołatanie serca,gdy czytam ten tekst po raz kolejny?Jak opisać łzy które niespiesznie płyną po mych policzkach?Na początku jak znalazłem Twojego bloga myślę sobie "kolejne badziewne Yaoi"...Nie spodziewałem się takiego ujmującego krańców duszy liter zapisanych Twymi dłońmi.Nawet sobie nie wyobrażasz jak to doskonale oddaje moją aktualną sytuację.Jak powoli rwie mnie na strzępy.Może i nie przyznaję się do tego przed samym sobą,ale mogę się przyznać przed tym tekstem.Jednak łzy płyną,jednak potakuję głową w rozpaczy,dokładnie rozumiejąc odczucia jakie płyną z tekstu.To jest naprawdę smutne iż mam tak nieciekawe życie i jednocześnie naprawdę zadziwiające iż potrafisz opisać tak wiele w zaledwie kilku zdaniach.
    W prostej modlitwie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Kochana Silencio.
    Napiszę jedynie, że dajesz do myślenia i dzięki Tobie na przypomniałam sobie, dlaczego zaczęłam pisać.
    Kimimaro

    OdpowiedzUsuń
  5. Co tu powiedzieć? Tu chyba nie trzeba nic mówić, trzeba w ciszy przemyśleć...

    OdpowiedzUsuń