Strony

sobota, 18 czerwca 2011

~ 11 ~ [Gabriel]

Gabriel przebudził się wcześnie rano. Damona już przy nim nie było. Jedynym śladem, czy może raczej dowodem jego wcześniejszej obecności, zdawał się być nadal wyczuwalny zapach ciała mężczyzny i ból, który raz po raz przeszywał Gabriela, pulsując dziwacznie w rytm bicia jego serca. Chłopak podniósł się do pozycji siedzącej, ściągając z siebie wygniecioną kołdrę. Był zupełnie nagi. Na jego skórze widniały setki niewielkich sińców i zadrapań. To chyba one były źródłem tego bólu. Rudowłosy zdążył się już jednak do niego przyzwyczaić i nauczył się go skutecznie ignorować. Damon zawsze zostawiał go w takim stanie. Nie był szczególnie subtelny.
Gabriel wstał i zaczął szukać czegoś, co mógłby ubrać. Znalazł jakiś golf i zarzucił go na siebie, dziękując w duchu Damonowi, że nie wybrał sobie jakiejś cieplejszej pory roku na przybycie. Teraz przynajmniej nikt nie będzie patrzył na niego jak na dziwaka. Chociaż do tego właściwie zdążył się przyzwyczaić...
Chłopak skończył się ubierać i ponownie usiadł na łóżku, wpatrując się w jakiś punkt przed sobą. Demon znowu dał mu sporo powodów do rozmyślań.
Zabije go. To znaczy stworzy na nowo. Ale żeby to zrobić, będzie go musiał najpierw zabić... Jego milczenie, jego uśmiech, zdawał się być najlepszą odpowiedzią na pytanie Gabriela. Rudowłosy zastanawiał się, jak to będzie wyglądało, co będzie wtedy czuł. Co czuje człowiek, gdy rozstaje się ze swoim ciałem, gdy odchodzi, umiera...? Zastanawiało go to. Jak będzie wyglądała jego śmierć? Będzie bolesna czy raczej spokojna...? Długa czy trwająca ledwie ułamek sekundy, niemalże niezauważalna...? Te wszystkie pytania kłębiły się w jego głowie, ale nie potrafił sobie nawet wyobrazić odpowiedzi. Wiedział jedno. Podda się Damonowi całkowicie i zrobi wszystko to, co ten będzie mu każe. To wszystko, co będzie temu towarzyszyło, nie było istotne. Ważne, że Gabriel nie będzie już sam. Nigdy. Że będzie z Damonem.
Gabriel już niejednokrotnie zastanawiał się nad śmiercią. Czasem, gdy życie zdawało się zbyt przytłaczające, różne pomysły przychodziły mu do głowy. Ale nigdy nic sobie nie zrobił, nie przez strach przed śmiercią czy bólem, a przez wątpliwości. Jaki ma sens ucieczka, skoro dalej nic nie będzie? Albo będzie coś znacznie gorszego niż to, co znał ze swojego świata? Ludzie lubili naiwną wiarę w to, że po śmierci czeka ich coś dobrego. To był doskonały sposób na pozbycie się choć odrobiny strachu i przekonanie samego siebie o tym, że życie ma jakiś większy, głębszy sens. Gabriel nigdy nie patrzył na to w ten sposób, nie wierzył w to. A teraz... Teraz miał już pewność. Piekło czy nie... To nie miało znaczenia. Nie miał już żadnych obaw, żadnych wątpliwości... Mógłby odejść już dziś i nie czułby ani cienia tęsknoty za swoim dotychczasowym życiem. Gotów był zrobić wszystko, żeby wreszcie odciąć się od tego świata i nie czuć już nigdy samotności ani cierpienia. Nawet śmierć nie zdawała się być w obliczu tej obietnicy wielkim poświęceniem.
Damon...?
Gabriel przywołał go w myślach, ale nie uzyskał żadnej odpowiedzi. Zastanawiał się, co się działo z mężczyzną, gdy nie odpowiadał. Droczył się z nim, a może naprawdę był czymś zajęty...? Chociaż jaka ziemska sprawa mogła aż tak bardzo pochłaniać demona...? Ciekawe.
Donośny dźwięk dzwonka rozległ się w całym budynku, wytrącając chłopaka z zamyślenia. Podniósł się z łóżka i skierował swoje kroki do łazienki, piętro niżej. Ta jak zwykle o tej porze, była mocno zatłoczona. Gabriel umył zęby i przemył twarz, starając się nie zauważać tego, że wygląda coraz bardziej mizernie i słabo. Najwyraźniej opuszczanie niektórych posiłków w ostatnim czasie nie wpłynęło na niego zbyt dobrze.
Po kolejnym dzwonku, razem z innymi wychowankami, zszedł do stołówki na śniadanie. Usiadł sam, gdzieś na szarym końcu, starając się nie słyszeć tych wszystkich szeptów i śmiechów, które otaczały go ze wszystkich stron. Dziś nikt go nie zaczepił, nikt do niego nie podszedł, nie starał się zagadać... Nikt. Zupełnie nikt. Miejsce Damona przy stole było puste.
Ciekawe gdzie był.
Myśli chłopaka szybko pognały z powrotem w stronę mężczyzny. Nie potrafił przestać analizować jego wczorajszych słów i zapowiedzi. Przyłapał się na tym, że czuje się dziwnie podekscytowany, jakby nie mógł się już doczekać... Nie móc się doczekać własnej śmierci! To dopiero ironia losu!
Wszedł do klasy kilka minut przed rozpoczęciem lekcji, wciąż będąc myślami daleko od spraw doczesnych. I tak by pewnie pozostało, gdyby nie fakt, że dostrzegł Kevina. Nie byłoby w tym pewnie nic dziwnego, gdyby nie niecodzienny wygląd i zachowanie chłopaka. Gabriel w pierwszej chwili skulił się w sobie, czekając na zwyczajowy „atak” i próbę skutecznego przekonania go do tego, żeby wyszedł gdzieś z nimi na przerwie, ale tym razem... Tym razem nic takiego się nie wydarzyło.
Kevin siedział sam, na swoim zwyczajowym miejscu. Podniósł na chwilę wzrok na Gabriela, ale zaraz później spuścił go z powrotem na kartkę, na której rysował coś zawzięcie. Nie zagadnął go. Nie przywitał. Nawet się nie uśmiechnął... Nic. Rudowłosy wpatrywał się w niego oszołomiony. Pierwszy raz widział Kevina w takim stanie. Chłopak zawsze tryskał radością i entuzjazmem, nawet wtedy, gdy coś bardzo go dręczyło, nie dawał tego po sobie poznać. Teraz był po prostu przygnębiony i smutny. To było widać na pierwszy rzut oka. Twarz miał strasznie bladą, a pod jego oczyma widniały wyraźne sińce, jakby nie spał przez całą noc. Zagryzał nerwowo wargę, najwyraźniej z całej siły starając się nie patrzeć na Gabriela, który stał po prostu na środku klasy, wymijany raz po raz przez kolejne osoby i nie miał pojęcia, co zrobić.
Gabriel aż za dobrze wiedział, jak skończyła się ich ostatnia rozmowa. Wczoraj chciał to jakoś wyprostować, wytłumaczyć się, ale później... Później był Damon i wszystko straciło na znaczeniu. Zupełnie zapomniał o całej tej sytuacji, skupiając się na czymś innym. W ogóle o tym nie myślał... Dopiero teraz, po raz wtóry, dopadły go okropne wyrzuty sumienia i poczucie winy. Nie powinien był mówić Kevinowi czegoś takiego. To było okrutne i zupełnie niepotrzebne. Ale nie wytrzymał! Tak bardzo chciał się wtedy spotkać z demonem, a Kevin stał mu na drodze, utrudniał wszystko, komplikował jak zwykle i... Teraz to wytłumaczenie wydawało się być banalne i niewystarczające. Mógł wymyślić coś innego. Ale co...? Zaczynało mu brakować pomysłów, brakować kłamstw, a chłopak pochłaniał zbyt dużo jego uwagi, nie mógł sobie pozwolić na to, by dalej przyjaźnić się z nim tak jak dawniej. Chciał koncentrować się na Damonie całym sobą, nie miał czasu dla innych, nie chciał go mieć. A dalsza znajomość z Kevinem mogłaby być nie tyle uciążliwa, co wywołać duże problemy. Chłopak za bardzo się nim interesował. Mógłby się czegoś domyślić, zauważyć coś, coś, czego zdecydowanie widzieć nie powinien. Cała sytuacja skomplikowałaby się jeszcze bardziej. Tak było nawet lepiej. Lepiej, że był na niego zły... Nie, wcale nie był. Był po prostu smutny, a na to Gabriel nie mógł patrzeć. Nie czuł bynajmniej radości ani satysfakcji.
Coś ścisnęło go za gardło. Jeden z wychowanków syknął cicho, zdzieliwszy go w ramię, gdy próbował przedostać się w głąb klasy i warknął coś na kształt: „świr”. Gabriel ruszył się wreszcie i podszedł powolnym krokiem do ławki chłopaka.
-Cześć...- szepnął. Nie miał pojęcia, po co to właściwie robi. Targały nim zupełnie sprzeczne emocje i uczucia. Z jednej strony jakiś głos wewnątrz niego, uświadamiał go, że przecież uzyskał to, o co od początku mu chodziło, że dalsze rozmowy nie mają żadnego sensu, że Kevin w końcu się pozbiera i tyle... Że czeka na niego coś znacznie bardziej obiecującego niż prymitywne, ziemskie konflikty, że niedługo i tak go tutaj nie będzie i przejmowanie się tym wszystkim jest idiotyczne, ale... Ale on jakoś nie potrafił tego do siebie przyjąć. Nie chciał zrobić krzywdy Kevinowi, nie chciał sprawić mu przykrości.
-Cześć...- padła ze strony blondyna niezbyt wyraźna, mrukliwa odpowiedź. Nawet nie podniósł wzroku. Chyba wcale nie chciał z nim rozmawiać.
-Co rysujesz...?- zagadnął go ostrożnie chłopak, siląc się na uśmiech, ale Kevin błyskawicznie zmiął kartkę w dłoniach i skrył ją w jednym z zeszytów, jakby nie chciał, by ten to zobaczył.
-Nic- uciął.
Przez dłuższą chwilę żadne z nich się nie odzywało.
Gabriel zagryzł nerwowo wargę. Nigdy dotąd nie przypuszczał, że jego słowa, jego opinia, mogłaby na kogoś wpłynąć aż tak bardzo... Przecież to, co powiedział, nie miało nic wspólnego z prawdą! Ale nawet gdyby... On do tej pory słyszał dużo gorsze rzeczy niemalże codziennie. Codziennie widział te pełne politowania i drwiny spojrzenia, słyszał śmiechy za swoimi plecami, słyszał, jak nazywali go inni wychowankowie... Dziwak, ten, który został przeniesiony do izolatki, który nie może spać spokojnie, który jest mordercą...
I znowu uświadomił sobie coś, co zabolało go jeszcze bardziej.
Kevin nigdy go tak nie traktował.
A Gabriel mimo wszystko powiedział mu coś takiego...
-Chciałem cię przeprosić...- zaczął w końcu, drżącym głosem.
-Za co?
-Za to, co wczoraj powiedziałem.
-Za prawdę się nie przeprasza- odparł cicho Kevin.
-To nie była prawda!- zaprotestował stanowczo chłopak, wpatrując się w niego z determinacją. Tak bardzo by chciał, żeby mu uwierzył! Tak bardzo by chciał, żeby go rozumiał i znał jego sytuację!
-Jasne...- jasnowłosy uśmiechnął się gorzko.
-Posłuchaj, Kevin...- chłopak wreszcie na niego spojrzał, chociaż w jego oczach trudno było doszukiwać się chociażby odrobiny wiary- Powiedziałem ci coś idiotycznego, coś, czego wcale nie chciałem powiedzieć... Jestem ostatnio w trudnej sytuacji... Nie bierz tego do siebie, proszę. Nie mówiłem poważnie- tłumaczył się, ale wyraz twarzy blondyna nie zmienił się ani trochę, jakby w ogóle to do niego nie docierało- Wiem, że zachowuję się dziwnie, ale...- Gabriel odetchnął płytko, zagryzając wargę- Ale to wszystko nie wynika z tego, że ciebie nie lubię. Naprawdę. Ja po prostu...
W tym momencie ktoś przepchnął się obok niego i nim Gabriel zdążył się zorientować, co się tak właściwie dzieje, miejsce obok Kevina zajął Tom, wpatrując się w niego chłodnym wzrokiem. Mike szedł tuż za nim i usiadł w ławce z tyłu, uśmiechając się przy tym do Gabriela wyjątkowo niepewnie, jakby nie był pewien, czy powinien się z nim witać, czy jednak nie.
-Czego tu chcesz, Gabrielo...?- warknął niechętnie Tom, unosząc pytająco brew. Rudowłosy czuł, że powinien się wycofać. Ich spotkania w ciągu ostatnich dni nie kończyły się nigdy zbyt dobrze. Kevin już na niego nie patrzył. Znowu odwrócił wzrok, a rudowłosy poczuł się zupełnie bezsilny. Chciał z nim porozmawiać, sam na sam, chociażby chwilę, chociaż kilka minut... Wyjaśnić mu wszystko na tyle, na ile potrafił, przeprosić go tak naprawdę...- To już nie jest twoje miejsce- przypomniał mu Tom, napastliwym tonem.
Wzrok rudowłosego mimowolnie powędrował w kierunku ławki Mike'a.
-A Mike siedzi z moją torbą- poinformował go jasnowłosy i rzeczywiście, już po chwili jego plecak wylądował na wolnym miejscu obok chłopaka- No co tak stoisz, Gabrielo...?
Gabriel nie wiedział, co ma zrobić. Nie obchodziło go zdanie Toma! Chciał tylko porozmawiać z Kevinem, ale chłopak najwyraźniej nie chciał go teraz znać. Zresztą, nie powinien się temu dziwić. Ale gdyby chociaż pozwolił mu wyjaśnić...
-Witajcie...- hipnotyczny głos Damona rozległ się w klasie i wszyscy natychmiast przestali rozmawiać. Rudowłosy usiadł w pierwszej ławce, jak zwykle, starając się zamaskować to, jak bardzo jest mu teraz źle z tym, co zrobił i skupić się całkowicie na mężczyźnie.
Tym razem jednak, zupełnie nie był w stanie.
Cały czas wracał myślami do Kevina i zastanawiał się, jak mógłby zmienić to, co zrobił.
A najbardziej uciążliwe było to, że miał świadomość, że Damon wie o tym wszystkim. Przecież znał jego myśli.
Do końca lekcji towarzyszyło mu to uporczywe, lodowate spojrzenie złotych oczu.
Nie odezwał się.

Gabriel kręcił się po izolatce, przebrany w piżamę. Nie mógł usiedzieć na jednym miejscu, był podenerwowany i rozkojarzony. Pierwszy raz od bardzo dawna, to nie Damon zaprzątał jego myśli, mimo tego, że powodów do rozmyślań dał mu wczoraj bardzo wiele. Chłopak nie mógł jednak wyrzucić z głowy obrazu Kevina, grymasu jego twarzy, jego pełnego rezygnacji tonu... Było mu przykro. Chciał coś z tym zrobić, ale do końca dnia nie udało mu się porozmawiać z blondynem. Tom cały czas skutecznie ich od siebie izolował, a rudowłosy bał się cokolwiek mówić przy nim. Starał się pocieszyć myślą, że zaraz spotka się z Damonem, że zaraz znowu wszystkie troski i zmartwienia odejdą, zupełnie tak jak zawsze, ale tym razem wizja jego wizyty nie wydawała mu się być aż tak ekscytująca. Gdyby chociaż się do niego odezwał, jakoś się z nim skontaktował...
Gabriel westchnął ciężko, nie mając pojęcia, co robić. Znowu zaczynał się wahać. Ledwie udało mu się osiągnąć to, czego chciał, już żałował. Kevin wreszcie go nie zaczepiał. Wszyscy znowu dali mu spokój. Nikt się nim nie interesował. Taki miał cel, prawda? A teraz nagle czuł się okropnie, nie dlatego, że sam był przez nich opuszczony, ale że on kogoś opuścił. Wracały do niego wspomnienia z początku. Przypominał sobie swoje pierwsze spotkanie z Kevinem, jego pogodne, otwarte nastawienie, przypominał sobie ich rozmowy, jego wiarę w to, co mówi, jego obronę, pocałunek... Z niewiadomych przyczyn zarumienił się na tą myśl. Zastanawiał się, jak reaguje na to wszystko Damon, jeżeli widział jego wyobrażenia. Stresowało go to. Ta świadomość, że mężczyzna w gruncie rzeczy wie wszystko, zupełnie tak, jakby non stop siedział w jego głowie. To nie pozwalało Gabrielowi spokojnie myśleć, rozstrajało go zupełnie, wytrącało z równowagi. Teraz doszedł do wniosku, że chyba łatwiej by mu było, gdyby nie wiedział o tym wcale.
A gdyby nadal zadawał się z Kevinem...? Nie dla siebie, dla niego. No dobrze, może dla siebie trochę też. Lubił go. Ale przecież to już bez znaczenia, skoro niedługo go tutaj nie będzie. A skoro to bez znaczenia, to dlaczego miał robić tą przykrość blondynowi...? Mógł przecież spędzić z nim jeszcze trochę czasu, Damon i tak przychodził do niego późno wieczorem. Jeszcze kilka dni wcześniej Gabriel nie chciałby stracić ani sekundy, którą mógłby spędzić z mężczyzną albo poświęcić ją rozmyśleniom o nim, a teraz... Sam już nie wiedział. Czuł się niezdecydowany i kompletnie rozbity, jakby sam ze sobą walczył, czy może sobie pozwolić na znajomość z Kevinem, czy jednak nie. Czy to będzie w porządku wobec Damona, wobec niego samego... Nie wiedział. Ale przecież mężczyzna nie mówił na ten temat ani słowa. Nie zaprotestował, a przecież znał myśli chłopaka. Może więc i jemu ta znajomość wcale nie przeszkadzała...? Zresztą, jaki problem mogłoby to stanowić dla demona?
Rudowłosy nie wahał się już ani chwili. Wyszedł z pomieszczenia i zbiegł prędko po schodach na dół, nie zastanawiając się już i nie analizując tego. Spróbuje to wszystko wyjaśnić Kevinowi, a później będzie starał mu się poświęcić jak najwięcej czasu. Przecież z Damonem będzie już zawsze, godzina czy dwie poświęcone chłopakowi nie będą niczym niewłaściwym. Tym bardziej, że Kevin zdecydowanie nie zasługiwał na jego odtrącenie.
Wszedł do świetlicy. W telewizorze leciał jakiś film, który oglądali już kilka razy wcześniej, dlatego wszyscy obecni byli bardziej zajęci sobą niż telewizją i w pomieszczeniu panował mało przyjemny rumor. Mike, tom i Kevin siedzieli dokładnie na tym samym materacu, co zwykle, w samym końcu pomieszczenia. Rozmawiali ze sobą tak cicho, że nawet, gdy Gabriel stanął tuż obok nich, nie był w stanie usłyszeć, czego dotyczyła ich rozmowa. Żadne z nich się nie zorientowało, że do nich podszedł.
-Cześć- odezwał się w końcu na tyle głośno, by przebić się przez hałas i starając się uśmiechnąć. Zastanawiał się nad tym, czy Damon miał zamiar przyjść dziś do niego wcześniej, może nawet w tej właśnie chwili... Nie żałował jednak swojego przyjścia. Doszedł do wniosku, że Kevin się ucieszy, jeżeli zobaczy, że Gabrielowi naprawdę zależy na ich przyjaźni.
Cała trójka spojrzała w jego kierunku, ale początkowo żaden z nich się nie odezwał. Kevin odkaszlnął cicho, natychmiast odwracając wzrok, Mike wyglądał na trochę zmieszanego, a Tom... Cóż. Tom na początku zdziwił się wyraźnie, ale już po chwili na jego twarzy wymalował się grymas wściekłości, który usilnie starał się zamaskować czymś na kształt drwiącego uśmiechu. Gabriel wcale nie był zdziwiony.
-No proszę, Gabrielo... Jak miło cię widzieć...- rzucił ironicznie- Jak dobrze, że przyszłaś, w końcu wszyscy na ciebie czekaliśmy... Szkoda tylko, że to było jakieś dwa tygodnie temu... Co, Gabriel? Zapomniałeś, że olewałeś nas przez tyle czasu, a teraz przychodzisz sobie tutaj jak gdyby nigdy nic...?- jego głos brzmiał dość spokojnie, ale już na pierwszy rzut oka widać było, że jest zdenerwowany.
Rudowłosy nie chciał się z nim wdawać w dyskusję.
-Kevin, możemy porozmawiać...?- zapytał cichutko.
Jasnowłosy podniósł na niego pełne zdumienia spojrzenie.
-Kevin nie chce z tobą gadać- warknął wrogo Tom, podnosząc się z miejsca tak gwałtownie, że Gabriel cofnął się odruchowo, nieco przerażony- Chcesz z kimś porozmawiać, Gabrielo...? Porozmawiaj sobie ze mną!
-Tom...- rzucił Mike ostrzegawczo, ale blondyn zignorował go wyraźnie.
-O co ci chodzi, co...? My już nie jesteśmy znajomymi, zapomniałeś? Kumpli się nie olewa, a ty to zrobiłeś i nie obchodzi mnie, co sobie teraz myślisz. Naprawdę ci się wydaje, że możesz tak po prostu wrócić, a my o wszystkim zapomnimy.
Gabriel zagryzł niepewnie wargę.
-Chcę to wszystko wyjaśnić- stwierdził w końcu, ale Tom jedynie parsknął z politowaniem i rzucił:
-Wyjaśnić...? Dobre sobie! Naprawdę, dzisiaj chyba dopisuje ci szczególne poczucie humoru, Gabriel! No dalej, wyjaśniaj, słuchamy! Jestem naprawdę ciekaw, co takiego ci się przytrafiło, że przez cały ten czas miałeś nas głęboko w dupie! Kosmici cię porwali i podmienili na twoją gorszą kopię...? Wymyśl tylko trochę fajniejszą historyjkę od choroby i bólu głowy, bo tego nie chce się już nikomu słuchać...
Rudowłosy milczał. Nie wiedział, co ma powiedzieć ani jak się zachować. Przecież zdawał sobie sprawę z tego, że Tom nie będzie zachwycony z powodu jego obecności, ale do tej pory zawsze ktoś stawał w jego obronie. Teraz Mike wydawał się być równie przerażony, co Gabriel, a Kevin... Kevin po prostu nie chciał go znać.
-Chcę to wyjaśnić Kevinowi- odparł w końcu, siląc się na stanowczość. Miał wrażenie, że w sali zrobiło się znacznie ciszej, niż jeszcze kilka minut temu. Zupełnie tak, jakby wszyscy skupili się na ich kłótni.
-Więc mnie ani Mike'owi nie należą się wyjaśnienia, tak?!- syknął z wściekłością Tom, robiąc krok do przodu. Gabriel wycofał się po raz kolejny. Miał wrażenie, że chłopak zaraz go uderzy.
-Tom!- krzyknął po raz kolejny Mike, tym razem już nieco przerażony.
-Zamknij się!- odwarknął jedynie chłopak, wyraźnie poirytowany, po czym ponownie zwrócił się do Gabriela, wykrzywiając wargi w ironicznym uśmiechu- No co jest z tobą, Gabriel, co...? Stęskniłeś się za nami...? Samotność zaczęła ci doskwierać...? Bo pewnie samotnie jest mieszkać w izolatce, co? Tylko nie ma innego wyboru, jak ktoś wrzeszczy w nocy jak oszalały... Jak to było...? „Zostaw mnie! Zostaw mnie!”- naigrywał się Tom, robiąc przy tym głupie miny. Gabriel poczuł, że coś w nim drgnęło boleśnie.
W pomieszczeniu rozległy się pojedyncze chichoty.
-Tom!
-Zamknij się, Mike!- tym razem chłopak rzeczywiście umilkł posłusznie i spuścił wzrok. Tom wciąż nie przestawał- Ciekawe, kto cię nie chce zostawić, co, Gabriel...? Bo chyba twoja stara zrobiła to już dawno, nie...?- uśmiechnął się lekceważąco. Rudowłosy zagryzł nerwowo wargę- Może śni ci się ten trup...? Ten koleś, którego zabiłeś...?
Teraz już uwaga wszystkich obecnych koncentrowała się wyłącznie na nich. Gabriel przymknął powieki na dłuższą chwilę, starając się uspokoić. Słowa chłopaka paliły go do żywego, a w dodatku miał wrażenie, że wszyscy ci ludzie się z niego śmieją. Kevin wpatrywał się w niego, ale nie powiedział nic. Ani jednego słowa, ani jednego upomnienia, by Tom wreszcie dał mu spokój.
-Nikogo nie zabiłem...- odpowiedział w końcu, drżącym głosem.
Kilka osób wybuchnęło głośnym śmiechem.
-Nie...?- Tom udał zdumienie- A to dopiero! Masz kiepską pamięć, Gabrielo! A może nie? A może ty masz po prostu rozdwojenie jaźni? Jesteś aż takim świrem? Bo jesteś świrem, Gabrielo. Trzeba być świrem, żeby tak zarżnąć jakiegoś gościa i trzeba być świrem, żeby się tak zachowywać.
Rudowłosy starał się udawać, że nie widzi tych rozbawionych spojrzeń, nie słyszy chichotów i komentarzy... Starał się udawać, że nie widzi twarzy Kevina, który wpatrywał się w niego z uwagą, ale ciągle nie mówił zupełnie nic, jakby chciał udawać, że jest mu to zupełnie obojętne. Starał się udawać, że nie widzi gniewu malującego się na twarzy Toma, skrywanego pod wymuszonym, pełnym drwiny uśmiechem. Serce biło mu jak oszalałe, a łzy cisnęły się do oczu, ale nadal tam stał, jakby liczył na to, że coś jeszcze może się zmienić.
-N... Nie jestem...- wydusił z siebie z trudem.
-Co mówiłeś, Gabriel? Bo chyba nie dosłyszałem!- Tom znowu ruszył do przodu, tym razem pchając go mocno przed siebie. Teraz nikt już nie protestował- Nie jesteś świrem? To powiedziałeś? Więc po co cały czas łazisz do tej psycholożki, co...? Co tam z nią robisz? Może wmawia ci, że jesteś normalny...? Nie jesteś! Nawet opiekunowie wiedzą, że nie jesteś! Wiesz, jak cię nazywają...? Świrem. Czubem z izolatki. Tym właśnie jesteś, Gabrielo! No co?! Nie masz już nic do powiedzenia?!- pchnął go po raz wtóry- Gdzie te twoje zasrane wyjaśnienia?!
Nie wytrzymał. Poczuł, że łzy spływają mu po policzkach. Resztkami sił, odepchnął Toma z drogi i wybiegł z pomieszczenia, po czym przemknął do łazienki i zamknął się w jednej z kabin, opierając się o jej drzwi i płacząc niepohamowanie. Pękł. Po prostu nie był w stanie dalej tego słuchać. Przecież... Przecież przyszedł tu tylko dla Kevina! Tylko dla niego! Tylko po to, żeby go przeprosić i wszystko mu wyjaśnić! Więc dlaczego...?! Nie zasłużył sobie na to.
-Gabriel...?- usłyszał głos Kevina, który najwyraźniej wszedł do łazienki- Gabriel!- krzyknął ponownie, zatrzymując się przed drzwiami kabiny i pukając do niej- Gabriel, wyjdź, proszę! Przepraszam, idiota ze mnie! Proszę cię, wyjdź!
Rudowłosy nie odpowiedział. Nawet nie drgnął. Przymknął powieki, starając się powstrzymać dreszcze, wstrząsające raz po raz jego ciałem. Nie zamierzał wychodzić. Nie zamierzał na niego patrzeć. Przyszedł tu dla niego, tylko dla niego, a on nic nie zrobił, wcale nie zareagował! Po prostu siedział tam i patrzył na to wszystko, pozwalał Tomowi mówić te wstrętne rzeczy i pozwolił, żeby wszyscy się z niego śmiali! Nie był jego przyjacielem! W ogóle mu na nim nie zależało!
-Gabriel...- głos Kevina zaczął pobrzmiewać płaczliwie- Przepraszam, wybacz mi, proszę! Tak strasznie się zdenerwowałem, gdy mi powiedziałeś, że już mnie nie lubisz i kazałeś się wynosić... Nie chciałem, przysięgam!
Nie chciał...? Dobre sobie! Wiedział, jak to się skończy! Może sam myślał o nim to co wszyscy!? Udawał, że jest mu bliski, ale to wszystko było kłamstwem! Gabriel nie powinien był tutaj przychodzić! Nie powinien! Ani dla Kevina, ani dla nikogo! To nie byli jego prawdziwi przyjaciele! Nie miał prawdziwych przyjaciół! Miał tylko Damona...
-Gabriel, proszę, ja...
-Co tu się dzieje...?- serce drgnęło mu gwałtownie, gdy usłyszał spokojny, surowy głos mężczyzny. Przyszedł po niego!
-Nic, tylko Gabriel...
-Wracaj na salę- odparł chłodno Damon.
-Ale...
-Radzę uspokoić resztę towarzystwa, zanim któryś z opiekunów zechce się tam pofatygować...- głos demona mógłby zamrozić.
Przez dłuższą chwilę w pomieszczeniu panowało milczenie.
-Proszę powiedzieć Gabrielowi, że chciałbym z nim porozmawiać, dobrze?- poprosił cicho Kevin.
-Myślę, że usłyszał- uciął mężczyzna- Gabriel, możesz już wyjść- dotarło do niego po dłuższej chwili.
Gabriel uchylił drzwi od kabiny i od razu wtulił się w ciało stojącego obok mężczyzny, wciąż łkając nieprzerwanie. Nie patrzył mu prosto w twarz. Czuł się zawstydzony i poniżony. Był gotów zrezygnować ze spotkania z Damonem tylko po to, by przeprosić Kevina, a teraz... Teraz to wydawało się nie mieć żadnego sensu. Nic nie miało sensu. Nie powinien był tego robić ani zastanawiać się nad tym, czy może dzielić swój czas pomiędzy demona, a innych. Teraz widział to jeszcze wyraźniej niż kiedykolwiek wcześniej. Bał się, że zaraz usłyszy od mężczyzny jakieś karcące słowa, oskarżenia, ale ten tylko objął go ciasno ramionami, pozwalając mu się jako tako wyciszyć i uspokoić, po czym bez słowa poprowadził go na górę, do swojego pokoju. Gabriel poddał mu się całkowicie. Przez łzy ledwie widział, co się wokół niego działo. Starał się opanować, ale wszystko w nim drżało, cały się trząsł. Ciągle pobrzmiewały mu w głowie ostre słowa Toma, słaby protest Mike'a, śmiechy i komentarze innych wychowanków... Ciągle widział twarz Kevina, która teraz, w jego wyobraźni, nie zdawała się już wyrażać obawy, a była zacięta, wykrzywiona złośliwym grymasem, podobnie jak twarze wszystkich dookoła. Nawet nie zdążył się zorientować, kiedy Damon wsadził go do łóżka i ułożył się obok niego, wciąż przyciskając go do siebie.
-Dlaczego to powiedział...?- wydusił z siebie z trudem, czując, że musi coś wreszcie powiedzieć- Dlaczego...? Przecież nie zrobiłem niczego złego! Nie chciałem nawet rozmawiać z nim! Może nie rozmawiałem z nimi jak dawniej, ale to nie powód, żeby traktować mnie w taki sposób! Dlaczego?- pytał wciąż, zupełnie tego nie rozumiejąc. Wiedział, że Tom nigdy nie traktował go dobrze, ale nigdy nie spodziewał się, że usłyszy od niego coś podobnego.Publicznie. Przy tych wszystkich ludziach. Zrobił to celowo. Chciał go poniżyć, wdeptać w ziemię. Kevin też tego chciał. Wszyscy tego chcieli.
-Wiedziałem, że tak to się skończy...- odparł Damon, głosem pozbawionym jakichkolwiek emocji.
Gabriel podniósł się odrobinę i spojrzał na niego twarz. Mężczyzna wpatrywał się w jakiś punkt przed sobą i nie sprawiał wrażenia ani wzburzonego, ani jakkolwiek poruszonego całą tą sytuacją. Zdawał się być dziwnie zamyślony, skupiony na czymś innym, zupełnie jak nie on.
-Więc dlaczego pozwoliłeś mi tam iść...?- zapytał bez zrozumienia rudowłosy. Przecież musiał o tym wiedzieć! Musiał! A skoro od początku był pewien tego, co się dalej stanie, powinien był go jakoś zatrzymać! Wystarczyłoby jedno jego słowo, a Gabriel zrezygnowałby ze swoich planów! Wystarczyłaby jego wcześniejsza wizyta, a dałby sobie spokój albo przynajmniej odłożył to na następny dzień!
-Chciałem, żebyś przekonał się o tym wszystkim sam...- odparł cicho Damon, gładząc miarowo jego plecy. Nawet jego głos wydawał się dziwnie odległy, dużo spokojniejszy i łagodniejszy niż zwykle, niemalże senny- Nie uwierzyłbyś mi na słowo, a teraz już wiesz... Ludzie tacy są, Gabrielu. Nigdy cię nie zrozumieją. Nigdy nie zaakceptują... Mógłbyś robić dla nich wszystko, przez całe swoje życie, ale wystarczy, że popełnisz jeden błąd, a nie znajdziesz już w ich oczach zrozumienia...- wzrok Węża zatrzymał się na chwilę na jego twarzy- W gruncie rzeczy są zbyt słabi. Nie stać ich na wybicie się ponad swoją własną naturę... Tak już zostali stworzeni- uśmiechnął się pobłażliwie- Nawet ty, Gabrielu... Poszedłeś tam, mimo tego, że nie powinieneś był tego robić. Nie wykazałeś się lojalnością.
Rudowłosy wpatrywał się w niego niemalże z przestrachem. Dlatego się nie odzywał...? Wystawił go na jakąś próbę? Był teraz na niego wściekły, zdenerwowany, Gabriel go zawiódł...?
-Przepraszam...- szepnął ledwie słyszalnie. W tej chwili poczuł się jeszcze gorzej. Wybrał Kevina. Ten jeden, jedyny raz, ale mimo wszystko... Kevina, który wcale nie był dla niego dobry, który nie był jak Damon, który w ogóle się nim nie przejmował... Który mógł po prostu patrzeć na to wszystko i nie zareagować. Nadal go to bolało. Nie potrafił się z tym pogodzić. Żałował tego, że w ogóle postanowił dać mu szansę.
-Nie przepraszaj, Gabrielu...- demon przymknął powieki na dłuższą chwilę i odetchnął cicho. Wydawał się być jakiś inny niż zwykle, chociaż rzeczywiście nie sprawiał wrażenia zdenerwowanego- Jesteś człowiekiem. Pewne sprawy są silniejsze od ciebie... Ale nie martw się, wkrótce cię od tego uwolnię.
-Dlaczego nie teraz?- zapytał bez zrozumienia- Zabierz mnie stąd teraz! Nie mam tu już po co dłużej być, nie chcę!- zacisnął powieki i pokręcił gwałtownie głową- Nie chcę na nich więcej patrzeć, nie chcę ich spotykać! Proszę, zabierz mnie teraz!
-Tłumaczyłem ci, Gabrielu... Jeszcze nie pora- odpowiedział, bez cienia zniecierpliwienia czy irytacji. Nadal miał przymknięte powieki, a jego głos z chwili na chwilę stawał się coraz bardziej melodyjny i cichszy- Gdy nadejdzie właściwy czas, przyjdę po ciebie. A póki co, ciesz się swoim ziemskim życiem na tyle, na ile potrafisz.
Gabriel uśmiechnął się gorzko. Łatwo było mu mówić. Był demonem, podobno wcielenie się w ziemską powłokę zajęło mu dużo trudu i czasu, więc pewnie nie bywał tu często... A rudowłosy musiał żyć tu na co dzień i znosić to wszystko, jak gdyby nigdy nic... Miał się cieszyć życiem? Zamknięciem? Izolacją od wszystkich? Pogardą innych? Jakie miał właściwie powody do radości...? Odkąd zginął jego ojciec, nie pamiętał, by kiedykolwiek mógł się z czegoś naprawdę cieszyć. Jego życie było przekreślone, od początku do końca. Nie miało żadnego sensu i nigdy nie będzie go miało. Więc czemu się dziwić, że z utęsknieniem czekał na własną śmierć, skoro czekało go po niej coś znacznie lepszego niż wszystko to, co znał z tego świata...?
-Nienawidzę swojego życia- stwierdził w końcu cicho.
-Ich też nienawidzisz...?- padło ze strony demona pytanie, a Gabriel nie miał wątpliwości, kogo ono dotyczy.
-Tak- potwierdził niemalże z determinacją- Nienawidzę ich wszystkich. Toma, Mike'a, Kevina i całej reszty. Wszystkich.
Nigdy w życiu nikt nie upokorzył go aż tak bardzo. A wciąż najbardziej bolesną była świadomość, że ten, który podawał się za jego najlepszego przyjaciela, nie zrobił zupełnie nic, by mu pomóc. On na pewno by zareagował. Nie chciałby patrzeć, jak ktoś bliski cierpi... Ale inni tacy nie byli. Nikt go nie rozumiał. Nikt prócz Damona. Dlatego nie obchodziła go jego własna śmierć. Nie obchodziła go śmierć nikogo dookoła. Choćby wszyscy zginęli, wcale by tego nie żałował... Zasłużyli sobie na to. Wszyscy sobie zasłużyli.
-Śpij, Gabrielu...- dotarł do niego melodyjny głos mężczyzny- Jutro będzie nowy dzień... A każdy nowy dzień zbliża nas do śmierci...

25 komentarzy:

  1. Anonimowy9:10 PM

    arigato ^-^
    Chatime.

    OdpowiedzUsuń
  2. Anonimowy11:26 PM

    Tak, tak, tak!! Czekałam na Gabriela tak długo i wreszcie jest;) Rozdział bardzo mnie poruszył.. Szczerze mówiąc miałam łzy w oczach.. Biedny Gabriel.. A Kevin powinien zniknąć! Idiota.. Taki z niego przyjaciel, a nawet nic nie zrobił. Dopiero kiedy Gabriel uciekł.. Ogólnie główny bohater ma ciężkie życie, ale mam nadzieje, że skończy się to w miarę dla niego szczęśliwie;) No ni czekam na następny rozdział Gabriela;)
    Pozdrawiam;**
    Sheva

    OdpowiedzUsuń
  3. Anonimowy1:12 AM

    glupi kevin... na miejscu gabrysia tez bym go znienawidzila,,, o ile zaklad ze damon ich zabije? ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny rozdział :) cieszę się że powróciłaś do historii Gabriela...
    Mam nadzieję że ktoś w końcu dowie się co się dzieje między Gabrysiem i Damonem
    Mam dziwne przeczucie że demon może kogoś skrzywdzić... np. Toma... mam nadzieję że tego nie zrobi
    Życzę dużo weny i czekam na następną notkę :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Blackie12:58 PM

    A ja właściwie od samego początku czekam, aż Damon zniknie. Bo jestem przekonana, że ze związku Gabriela z nim nie wyniknie nic dobrego. Znasz takie uczucie? Że czytasz i masz cały czas wrażenie, że wszystko zdąża ku katastrofie.
    Już znacznie bardziej ufam Kevinowi, może się teraz zachował trochę niefajnie, ale weźmy poprawkę na to, jak go traktował przez ostatnie tygodnie Gabriel - i tak cud, że tak długo się nie poddawał.
    A Tom i Mike? Im też się nie ma co dziwić, starają się chronić Kevina przed zranieniem, na które ze strony Gabriela jest bardzo podatny.
    Nie można również zapominać, że zanim Damon przeniósł się na ziemię, Gabryś odbierał go jako coś złego, nadal zresztą ma takie przebłyski fascynacji podszytej strachem.
    Czekam aż się ocknie, choć wydaje mi się, że od ich pierwszego razu już naprawdę nie ma dla niego nadziei.
    Sayou~

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy9:33 AM

      [sorry, to odpowiedź bo nie wiem jak napisac normalnego komentarza.]
      ale, cholera, zgadzam się!
      przeraża mnie perspektywa tej "wieczności w piekle", zadrapania są niepokojące [zapłata..?], a Damon zbytnio dominuje. nawet gdyby nie był istota nadprzyrodzoną, nie lubiłabym go. zwłaszcza przy nim, zwłaszcza ostatnio Gabriel naprawdę wpada w rolę "Gabrieli"...
      i co, wypowiadam się jak wszyscy 'słabi ludzie, którzy boją się czegoś, czego nie mogą pojąć i nie są zdolni do ofiar'? ale może odwagą jest być asertywnym w obliczu demona i wybrać to, czego bez 'upychania niepokoju pod dywan', rzeczywiście się pragnie!
      błagam cię, Silencio, zabierz go stąd....
      możliwie szybko D:

      Usuń
  6. Anonimowy6:56 PM

    To opowiadanie jest naprawdę niepokojące. D.

    OdpowiedzUsuń
  7. MiraCle11:44 AM

    NARESZCIE!!!!!
    Mówiłam Ci już że jesteś najlepsza?
    JESTEŚ NAJLEPSZA!!!

    Ok. a teraz właściwy komentarz:

    Rozdział bardzo mi się podobał i (w odróżnieniu od sporej części komentarzy) wcale się nie dziwię Kevinowi. Gabriela sobie zasłużyła na łupnia, nie tylko za olewanie całego towarzystwa, ale również za super-hiper-ekstra-ultra-emo-mode, który jak dla mnie włącza mu się zdecydowanie za często. Na ich miejscu kopnęłabym go jeszcze dodatkowo w tyłek, a co!

    OdpowiedzUsuń
  8. No co za...! Nie, zdecydowane nie! Po prostu się rozkleiłam, jak ten przeklęty Tom się nad nim znęcał! Co to w ogóle miało być?! Myślał, że wcześniej byli przyjaciółmi, czy co? W końcu od początku chodziło jedynie o Kevina.. Właśnie, Kevin. No, szczerze mówiąc, wyparowały resztki jakiejkolwiek sympatii do tejże osoby. Niby go trochę rozumiem, ale.. Tak, Gabriel nie traktował go dobrze, aczkolwiek miał ku temu powody, jakby nie patrzeć. A on? Jaki miał powód, by po prostu siedzieć i nic nie robić, skoro coś tam do niego czuł? Wiem, wiem, jestem za bardzo stronnicza. No ale. Co do Damona.. Tia, mam dziwne przeczucia. Ogólnie niepokoi mnie jego postać. Niepokoi i fascynuje. Zrzućmy to na moje chore fetysze.
    Biedny Gabriel. Tak, niech wszyscy zginą!

    Kurde, ile emocji we mnie wzbudziłaś. To powinno być zabronione. Załamało mnie stwierdzenie, że przez dłuższy czas nie będzie Gabriela, bo to, Wyzwanie, AFY i Sunrise.. No, ciężko mi bez nich! ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. fanta1:11 AM

    jakieeeee... dzieci neo ._.
    biedny gabriel... głupi kevin T.T ma za swoje, ta mała cipa

    OdpowiedzUsuń
  10. Kevin nie był dla niego dobry? Sądzi, że Damon jest? Te chwile jego dobroci są po to, żeby go całkowicie opętać, a potem doprowadzić do samobójstwa, kiedy Gabi będzie całkowicie samotny, odrzucony i upokorzony przez innych. Damon nie jest dobry, jest zły. Nie ma co go porównywać z Amadeuszem. To dla mnie dwa różne rodzaje demonów. Tego tutaj nie lubię. Przez niego Gabi znów cierpi. Przecież na początku rudzielec był odrzucany przez innych, ale z pojawieniem się Kevina zyskiwał przyjaciół. Kevin go kocha. Co miał zrobić, jak sam czuł się zraniony po tym co mu Gabriel powiedział?
    Tom słusznie nakrzyczał na Gabriela, ale później już przesadził i zrobiło mi się rudzielca żal.
    Tylko wkurza mnie to, jaki on jest ślepy. Gabi zrozum Damon jest zły.

    Dopiero teraz komentuję, bo dziś notkę przeczytałam. Jakoś nie ciągnie mnie do tego opowiadania, ale jak czytam to już wpadam i z zapartym tchem śledzę tekst. :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Anonimowy8:39 PM

    Biedny Kevin. Tak mi strasznie żal, został zraniony, a i tak wychodzi na to, że to jego wina. Kurde, od początku nie lubiłam Damona. Koniec kropka, zdania o nim nie zmienie. Gabriela było mi na początku strasznie szkoda, a teraz... Rrrrrrrr! Mam ochotę go rozszarpać.

    Wiem, że nie potrafię napisać nic konstruktywnego, (no cóż, ale nie mogłam się powstrzymać od nie skomentowania rozdziału)ani budującego więc ograniczę się do krótkiego- historia zajebista, blog super, a jak Gabriel nie będzie z Kevinem to idę się rzucić z mostu.

    OdpowiedzUsuń
  12. Anonimowy9:10 AM

    Czytalam to opowiadanie w zeszlym roku. Pozniej zarzucilam,lecz nie dawno postanowilam na nowo przeczytac Gabriela. Chociaz zadne z tu istniejacych opowiadan nie przeczytalam do konca (lub czytalam je tak dawno,ze nie zapamietalam fabuly),moge powiedziec,ze to jest na razie moje ulubione opowiadanie. Polaczylas w nim najbardziej interesujace i pasujace do siebie tematy. Mianowicie okultyzm,boga i stan psychiczny czlowieka. Mam nadzieje ze nie zawiedziesz i ukonczysz to opowiadanie rownie interesujaco.

    Z szacunkiem,
    ~Sarahmi

    OdpowiedzUsuń
  13. Akemi1:32 PM

    Moment kłótni chłopaków okupiłam sporym smutkiem (nawet łza się gdzieś pojawiła) Tacy są ludzie - na wiele milionów istnień składa się cząstka takich, którzy stawią się za innymi, obrywając za to, a kiedy oni są w potrzebie, to reszta woli się nie wtrącać, tłumacząc to szybszym rozwiązaniem spraw, jeżeli strony kłócące się same to załatwią. Ta. Fantastyczny tok rozumowania.
    Jak wspominałam, Gabriel podoba mi się coraz bardziej ;)
    Mike powinien teraz powiedzieć Tomowi, że może nie inni, ale on sam uważa go za sukinsyna, i czy faktycznie jest mu z tym dobrze i czuje się radośnie.

    OdpowiedzUsuń
  14. Anonimowy10:15 PM

    Trochę się spóźniłem z komentarzem ale jak to mawiała moja Ś.P babcia ,,Lepiej późno, niż wcale:),,
    Chcę tylko powiedzieć tak ogulnie, że nie zgadzam się z niektórymi opiniami, to Gabriel nie był sprawiedliwy wobec, Kevina a on się przecierz jako pierwszy z nim zaprzyjaźnił a nawet coś więcej;). Tak w sumie to Blackie już powiedziała wszystko co chciałem ( pozdrowienia dla niej ;* )
    S.S

    OdpowiedzUsuń
  15. Anonimowy7:36 AM

    TO BYŁO..TRAGICZNE!ALE jakbym na tym poprzestała zostało by tu trochę niedomówień...Zajebiste,ciekawe,kłótnia chłopaków to coś co wyszło ci jak prawdziwemu mistrzowi,w ogóle to opowiadanie jest coraz bardziej intrygujące...S.S-Może i tak ,ale czy to jest powód do takiego zwymyślania Gabriela?Przecież jacy przyjaciele pozwalają na coś takiego?I jaki "przyjaciel" powie coś takiego drugiemu?To było ...bestialskie ze strony Toma. No i tyle mam do powiedzenia XD
    Serdecznie proszę o olejny rozdział i...weny życze?

    OdpowiedzUsuń
  16. Anonimowy12:29 AM

    Oj weź... a na jakiś 'cdn' możemy liczyć? Nie torturuj... To opowiadanie jest naprawdę mocne (i po co Ci to mówię?). Ja tu zwariuję. Przez Ciebie mam teraz fantazje z satynową pościelą w roli głównej (Drag Queen). Jezuu, maltretowałabym taką pościel godzinami *.*

    Kres...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można liczyć, ciąg dalszy jest już w niewielkiej, co prawda, części, ale jednak napisany, więc w końcu się pojawi :).

      Usuń
  17. Anonimowy6:02 PM

    Boże.... przeczytałam całego Gabriela w dwie godziny... analizowałam każde słowo i moge powiedzieć bez zająknięcia ,że to mistrzostwo!
    Po prostu.... ale spodziewałam się ,że to opowiadanie wyciśnie ze mnie łzy... i stało się, w tym momencie wycieram twarz.
    To było tak... okrutnie piękne...
    Poczułam się jakbym to ja była Gabrielem , i miałam taką ochote wejść ci do tego opowiadania i zabić Toma gołymi rękami.
    Ale postawa Kevina była dla mnie zrozumiała. Ja tez miałbym w du** człowieka który powiedział mi wprost ,że mnie nie lubi .
    A Demon jest tak cholernie... tajemniczy.
    I Seksowny *.*
    Ale jak zaczełam czytać to myślałam ,że Gabriel to bedzie typ chłopaka takie typu "Stukniesz mnie, my stukniemy ciebie" A tu Gabriel wcale nie taki ... silny.
    Poruszyło mnie to z tym zabitym mężczyzną... Może się mylę, ale czyżby Damon miał coś z tym wspólnego? ;>
    Ale co racja to racja... na świecie nie ma sprawiedliwości .
    Kiedy można się spodziewać ciągu dalszego?
    Z wyrazami OGROMNEGO szacunku, kssy :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Anonimowy6:04 PM

    A i przez Every-me przez tydzień chodziłam i powtarzałam ,ze zostanę kamerdynerem *.*
    Desmond był cudny...
    Wciąż chodzą za mną słowa:
    "Bo Desmond był zawsze
    I zawsze kochał". Płakałam jak dziecko :(
    Tak to jest gdy ulubiony blog się kończy.
    Kssy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że ci się podobało ^^. W tym miesiącu, raczej nie dam rady skończyć "Gabriela" (napisałam go już mniej więcej do połowy), bo dodaję "Wyzwanie" i (oby!) "Theodore'a", ale mam nadzieję, że w kwietniu mi się wreszcie uda :D.

      Usuń
    2. Anonimowy12:26 PM

      Zgadzam się w 100%! Every-me to najlepszy blog jaki w życiu czytałam, jedyny który mnie wzruszył. Masz talent Silencio. Z utęsknieniem czekam na kolejne fragmenty twojej wspaniałej twórczości.

      CaramellVincent

      Usuń
  19. Anonimowy2:13 AM

    Nie przepadam za Damonem, mimo wszystko wolę Kevina, jest normalny, naturalny, a nie taki wymuszenie idealny jak Damon. Mam nadzieję, że Gabriel otworzy swe oczęta i zrozumie, że Damon to zło w czystej postaci. Mam wrażenie, że Damon chce go wykorzystać tylko nie wiem jak ...

    OdpowiedzUsuń
  20. Anonimowy2:18 AM

    dziecko - piwo (4% zła)
    dorosły - szampan (10% zła)
    złodziej - wino (14% zła)
    gwałciciel - wódka (40% zła)
    demon - spirytus (100% zła)

    OdpowiedzUsuń
  21. Anonimowy1:11 PM

    Jej! Nie moge w to uwierzyc! *__* TO NIE MOŻE SIĘ TAK SKOŃCZYĆ! Nie znosze Damona ._. I zgadzam się z większością ze demon to zuo! Nie chce go! Niech głupi Gabryś przejży na oczęta, że Damon niesie zło i niech zrozumie w końcu że Kevinowi i reszcie na nim zależy no! I na koniec jeszcze raz
    NIEZNOSZE DAMONA!
    ~FallenAngel

    OdpowiedzUsuń