Strony

sobota, 21 stycznia 2012

Dzień dobry :D

Pod spodem czeka na was nowy rozdział "Chaosu". Co do przyszłego tygodnia - zamierzam zabrać się za "Drag Queen", bo dawno nie było już nowej części, a niewiele zostało do końca. Wiem, że obiecywałam, że skończę je w tamtym roku, ale nie dotrzymanie słowa nie wynikało z tego, że nie chciałam, tylko z tego, że musiałam się ograniczyć do pisania jednego rozdziału tygodniowo. Trochę się ostatnio nad tym zastanawiałam, bo źle się czuję z tym, że piszę mniej niż pisałam, ale po dłuższym zastanowieniu zdałam sobie sprawę, że ja wcale nie piszę mniej. Kiedyś moje rozdziały miały 5-6 stron, jak miały 8, to były już długie, teraz przeciętnie, mają po 10-12 stron, nawet więcej, więc wszystko się inaczej rozkłada, muszę nad nimi trochę więcej myśleć, więcej pracować. Także nie wiem, czy szybko wrócę do systemu dwa rozdziały tygodniowo, możliwe, że po prostu nie będę w stanie.

Tak czy inaczej, pozdrawiam Was serdecznie :)

I pamiętajcie o babciach i dziadkach :P

Enjoy.

64 komentarze:

  1. Anonimowy9:13 AM

    Obiecanki - macanki, a głupiemu radość.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ej, Silencio, nie odbieraj tego w żaden sposób jako krytyki czy czegoś takiego, ale skoro widzisz sama, że trudno jest ci dotrzymywać niektórych obietnic dla czytelników, czy terminów, czy czego tam jeszcze, to może po prostu nie obiecuj nic nikomu i tyle :D Nikt się nie będzie łudził, a ty nie będziesz, że się tak wyrażę, zawodzić tych czytelników. :D

    A co do moich odczuć, taka jedna prośba. Jak nigdzie wcześniej nie napisałaś, że będą dwa rozdziały, to proszę, nie dodawaj w informacji, że miały być dwa, bo się zawsze wtedy czuję jakby mi ktoś zabrał zabawkę, którą jestem pewna, że bym polubiła, a jej nawet nie dostałam :D Taka miska z jedzeniem przed głodnym psem, któremu łańcuch nie pozwala się do tej miski przysunąć bliżej, niż żeby powąchać :D

    Nie bulwersuj się, proszę, wiem, że to ty ustalasz zasady i nikt ci łaski nie robi, czytając to co piszesz, ale po prostu mniej by szczypało :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przecież wyjaśniłam powody, dla których obietnicy nie dotrzymałam. W momencie, gdy powiedziałam, że Drag Queen skończę do końca roku, nie wiedziałam i nie mogłam przewidzieć tego, że zwali się na mnie tyle spraw, między innymi olimpiada, problemy związane z tym, że jestem w klasie maturalnej i kwestie rodzinne. Plus - jak pisałam - różnica w objętości tego, co pisałam wcześniej i tego, co piszę teraz. Nie bulwersuję się, bo nie mam tego w zwyczaju. Po prostu odpowiedziałam na zadane wtedy pytanie, jeśli nikt nie będzie mnie pytał, czy będę kończyła to czy inne opowiadanie i kiedy będą rozdziały to i nie będę musiała udzielać odpowiedzi i może wtedy będziecie się czuli mniej rozczarowani, chociaż wtedy z kolei będzie wam brakowało informacji. Byłam pewna tego, że Drag Queen zakończę w grudniu - dużo się wydarzyło i tak się nie stało. Jeśli ktoś tak bardzo frustruje się tym, że napisałam, że miały być dwa, a było jedno, to wstępy może sobie zawsze ominąć. Czuję się trochę dziwnie, no bo co, teraz przed napisaniem czegoś mam się zastanowić czy ktoś się nie obejdzie smakiem albo poczuje, jakby mu zabrano zabawkę sprzed nosa? Uznałam, że uczciwie będzie poinformować was o przyczynach takiego obrotu sprawy, a nie pominąć kwestii przedłużenia się opowiadania milczeniem i udać, że nikt niczego nie zapowiadał.

      Usuń
    2. P.s. Poza tym terminów też mam nie ustalać? Owszem, mam niekiedy problemy z ich dotrzymaniem, chyba nie jestem w tym osamotniona, ale sądziłam, że czytelnikom jest łatwiej, jeśli wiedzą, kiedy się ukaże kolejny rozdział.

      Usuń
    3. Ech... Nie wiem co masz myśleć, nie siedzę ci w głowie, napisałam tylko, że jakbyś troszkę mniej obiecywała, to będzie mniejszy problem z ew. niedotrzymaniem terminów. I nie mówię tu o tym zwyczajowym 'raz na tydzień', tylko o jakichś takich bonusach typu: w przyszłym tygodniu będą dwa rozdziały (ja tam się bardziej zawsze cieszę, jak ma być jeden, a ty wyskakujesz z niespodzianką w formie dwóch ;)), czy twierdzenie, że jakieś opowiadanie skończysz do konkretnego terminu. Nie masz chyba tak, że siedzisz tylko przed kompem i piszesz jedno opowiadanie, żeby tylko je dokończyć, nie wiesz co ci wypadnie, więc po co się za bardzo deklarować? :D

      Skrótem - nie mów o 2 rozdz., zrób niespodziankę! A jak nie będziesz mogła dodać dwóch, to nikt nawet nic nie mruknie (jak na przykład ja xD), bo było ustalone, że ma być jeden :D

      To jest tylko taka moja mała sugestia, więc luzik, i tak zrobisz jak chcesz, a jak ci trochę dupę potruję czasami, to nie musisz się tym za bardzo przejmować ;p

      Usuń
    4. A co ja tak niby masowo obiecuję, że muszę obiecywać mniej? :P Nie za bardzo rozumiem twoje pretensje, jeśli mogę tak określić to, co piszesz, bo jak wiem, że do końca jakiegoś opowiadania zostają na przykład dwa rozdziały, jest wrzesień, dodaję po dwa rozdziały tygodniowo to mam prawo być niemalże na sto procent pewna, że uda mi się je napisać na czas. Wyjaśniłam już przyczyny, dla których tak się nie stało. Było to jedno i jedyne opowiadanie, na temat którego przewidywanego terminu końca się wypowiadałam, więc zarzuty, że ja tyle obiecuję, a nie dotrzymuję słowa są chyba jednak mocno przesadzone. Tak samo z tym, że dodam dwa rozdziały - też zdarzyło mi się to obiecać z tego, co pamiętam raz, jeśli się mylę - popraw mnie. Jeśli czytelnik mnie pyta o to, kiedy coś tam skończę, zazwyczaj nie odpowiadam konkretnie, bo i konkretnie nie wiem i mogę jedynie określić ilość rozdziałów do końca opowiadania. Ale jeśli wydaje mi się, że wiem, kiedy opowiadanie zostanie skończone, uczciwie odpisuję. Czynniki, które na to wpływają nie zawsze są zależne ode mnie i łatwe do przewidzenia. Bardzo mi przykro, że poczułaś się oszukana czy zrobiło ci się nieprzyjemnie w związku z tym, że zamiast dwóch rozdziałów zobaczyłaś jeden albo nie skończyłam czegoś w terminie, w którym obiecywałam to skończyć. Ale znowu nachodzi mnie pewna refleksja, że w tego typu tematach, pretensje, uwagi i żale przedstawiają najczęściej osoby, które moich opowiadań na co dzień nie komentują, ale mają dużo do powiedzenia w takich właśnie sytuacjach. Nie odbieram nikomu ani prawa głosu, ani prawa do posiadania opinii, ale trudno jest mi traktować niektóre słowa poważnie, bo mam wrażenie, że spotykam się z postawami roszczeniowymi ludzi, którym trudno jest nawet wyskrobać kilka zdań pod rozdziałem, który przeczytają, a wymagają, żeby wszystko było na czas, samemu usprawiedliwiając się najczęściej brakiem czasu właśnie.

      Usuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Silencio, Ty i tak piszesz regularnie. To, że obiecałaś, a nie dałaś dwóch rozdziałów, nie ma znaczenia. Nie wszystko od nas zależy. Nigdy nie zdarzyło się tak, że obiecałaś coś, a nie mogłaś napisać, wstawić i o tym nie poinformowałaś. Zawsze to robisz i rób. Może się zdarzyć, że nawet przez dwa tygodnie nie będziesz mogła czegoś dać, ale powiadomisz nas o tym, bo nie masz nas gdzieś. Są autorzy, którzy obiecują gwiazdki z nieba, a potem nie pojawiają się na blogu tygodniami. Nawet nie zostawiają krótkiej wiadomości. Zapominają o czytelnikach. Potem pojawiają się obiecują notkę i znów na wiele tygodni następuje cisza. Ty, starasz się i wiem, że gdyby nie szkoła i inne rzeczy notki były by dwa razy w tygodniu i ze wszystkim byś się wyrabiała, na czas. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo ci dziękuję, cieszę się, że ktoś to zauważa ;). Nie chciałabym być wobec was nie fair, zdaję sobie sprawę z tego, że są ludzie, którzy czekają na nowe rozdziały i mogą się czasem rozczarować, gdy coś nie wypali, ale niestety nie jestem uwiązana do komputera, a i z weną nie zawsze jest tak, jakbym chciała.

      Usuń
  5. Możesz mieć pretensje - nie komentuję. Ogólnie nie za bardzo lubię komentować, chyba że coś wywrze na mnie na tyle duże wrażenie, że mi samej się chce. U niektórych autorów komentuję w jakiś sposób każdy rozdział, ale wątpię, żeby tobie spodobały się moje komentarze ;)

    Powiedziałam troszkę mniej, nic nie mówiłam, że obiecujesz takie rzeczy często. Od mało też może być mniej.

    Idąc za tym zdaniem, postaram się więcej milczeć, żeby nikomu tutaj, w tym zacnym gronie, krwi nie burzyć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam żadnych pretensji. Właśnie o to chodzi, uważam, że pretensje mają do mnie najczęściej ludzie, którzy sami niewiele dają od siebie. Nie znam ich nicków, nie widziałam wcześniej komentarzy, więc albo wstydzą się przyznać, że to oni, albo nie komentują, bo nie chcą/nie lubią/nie mają czasu. Więc w czym rzecz? Staram się zawsze napisać, co będzie w kolejnym tygodniu, bo wiem, że ludzie tego oczekują, czasem plany się zmieniają - jakiś pomysł nie jest wystarczająco dobry, pisanie nie idzie tak, jakbym tego chciała.

      Usuń
  6. Nie przejmuj się, nie jesteś jedyną, którą w jakiś sposób - niezbyt pozytywny, porusza moja czepliwość. Niektórzy się po prostu z tego śmieją i puszczają mimo uszu ;) No cóż, nie masz przecież nerwów ze stali, jesteś tylko człowiekiem. Tak jak i ja. Tak mi się zdaje przynajmniej :D

    OdpowiedzUsuń
  7. O dobra, napiszę jeszcze zdanko i się zamykam (na jakiś czas). Nie mam prawa powiedzieć, że zapominasz o czytelnikach czy ich nie szanujesz, bo byłoby to kłamstwo. "Mniej by szczypało." To zdanie było idealne xD Wiesz, taki przykład: masz piękny strój, piękny makijaż, piękną fryzurę, wszystko jest wręcz idealnie, ale noga swędzi cię w takim miejscu, że ani nic z tym zrobić, ani podrapać - po prostu irytuje takie swędzenie na tle tego wszystkiego, co idealne ;p

    OdpowiedzUsuń
  8. Anonimowy3:22 PM

    Ile razy będziesz zasłaniała się brakiem weny? Ciekawe czy Twoi ewentualni wydawcy będą podskakiwać z radości na wieść, że nie dotrzymałaś terminu bo Ci jej brak. Jesteś już dużą dziewczynką Silecio. Czas zacząć brać odpowiedzialność za swoje słowa.

    OdpowiedzUsuń
  9. Anonimowy3:27 PM

    Seiridis: nie ustępuj i nie chowaj się tylko dlatego że ktoś jest odmiennego zdania. Masz rację.
    Silencio: Nie obiecuj, jeśli nie jesteś pewna że będziesz mogła dotrzymać terminu. To działa na nerwy. Za każdym razem kiedy piszesz, że opublikujesz rozdział lubianego przeze mnie opowiadania już tylko kręcę głową. Co do niektórych - straciłam nadzieję że kiedykolwiek ruszą. Coś musi być na rzeczy, skoro ten temat wypływa po raz kolejny, nie sądzisz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam uzasadnione wątpliwości, co do tego, czy ty jesteś dużą dziewczynką, ale postaram ci się odpowiedzieć w miarę rzeczowo i krótko, bo nie zwykłam, wbrew temu, co usiłujesz mi zarzucić, olewać swoich czytelników ciepłym moczem. Chociaż ostatnio widzę, że to najlepszy sposób na ściągnięcie zainteresowania tłumu wzburzonych i niecierpliwych, którzy wcześniej jakoś nie dają o sobie znaku życia. Nie zasłaniam się brakiem weny. Jeśli nie mam na coś pomysłu - to tego nie piszę. I tyle. Nie zamierzam odwalać kaszany, bo ktoś przed monitorem dostaje ataku agresji, bo nie zobaczył tego, co tak bardzo chciał zobaczyć. Nie chcesz wiedzieć, co będzie w kolejnym tygodniu? Żaden problem. Nie czytaj wstępów. Nie tak trudno je ominąć, a i unikniesz nadmiernego kręcenia głową z niezadowolenia. Wiesz, co jest na rzeczy? Na rzeczy jest mniej więcej tyle, że ludzie łatwo się przyzwyczajają. Fajnie jest, jak są rozdziały dwa razy w tygodniu, tylko mało się myśli o czasie autora i o tym, ile zajmuje mu napisanie kolejnych części i jak jest to wyczerpujące. Poza tym, musisz sobie zdać z czegoś sprawę - wszystkie terminy, które są na tym blogu, są terminami UMOWNYMI, nie wiążą mnie w żaden sposób, mogę coś dodać, szybciej, później, albo nie dodać wcale. Nie jestem do niczego zobowiązana. Nie martw się o moich wydawców, to akurat nie jest ani twoja sprawa, ani twój ból, naprawdę, chociaż doceniam troskę. Poradę mam jedną - znajdź sobie autora, który nie działa ci na nerwy i czytaj jego opowiadania, ja nie zamierzam sobie zawracać głowy frustratami, którzy nie mają nic lepszego do roboty niż nieustanne marudzenie, we wszelkich możliwych kwestiach. Powiem ci więcej - nie ze względu na takich ludzi jak ty, zaczęłam tutaj publikować i nie na takich ludziach jak ty zamierzam się koncentrować. Ja czerpię z pisania radość. Ale niestety ze względu na takich ludzi jak ty, coraz częściej zaczynam się zastanawiać, czy publikowanie tutaj czegokolwiek ma jakiś sens. I coraz częściej mam wrażenie, że właśnie o to wam chodzi.

      Usuń
    2. Anonimowy8:42 PM

      W świecie dużych dziewczynek z podniesioną głową przyjmuje się krytykę, zwłaszcza słuszną. Odetchnij sobie, przeczytaj jeszcze raz to co mi napisałaś i przestań się ciskać. Z tego co widzę, nie ja mam problem z napadami agresji, bo mnie stać na wyrażanie swoich poglądów spokojnie.

      Przyjemność czerpać można z pisania do szuflady. Piszesz dla ludzi i powinnaś w związku z tym z ludźmi się liczyć. Nie robisz tego. I tak - poczytaj sobie swoje odpowiedzi na podobne zarzuty - zasłaniasz się brakiem weny. A czasem trzeba zwyczajnie usiąść na tyłku i wziąć się do roboty, zamiast narzekać na to jak Ci ciężko.

      Nie piszesz tego bloga dla takich jak ja? Może nadszedł w takim razie czas by wprowadzić drobne zmiany - hasło na przykład? Wtedy mogliby go czytać tylko wybrani wyznawcy i nie miałabyś problemu z natrętnymi czytelnikami, których zainteresowanie powinno raczej Ci schlebiać.

      Życzę Ci żebyś dostrzegła że mam trochę racji, kiedy już przestaniesz się bulwersować i obrażać za to, że piszę jasno i bez ogródek to co myślę. Taka już jestem i zdania nie zmienię, niezależnie od tego czy będziesz mnie obrażała w swoich odpowiedziach, jak to zrobiłaś. Co - swoją drogą - jest ciekawym argumentem, wiele wnoszącym do rozmowy.

      Usuń
    3. W świecie dużych dziewczynek, przede wszystkim, obowiązuje pewnego rodzaju kultura, której ci brakuje, panienko. To, co piszesz, świadczy tylko i wyłącznie o tym, jaką jesteś osobą i jakie jest twoje nastawienie do mnie, jako osoby piszącej. Nie jestem kimś, komu możesz cokolwiek nakazywać. Ja nie potrzebuję ani grupy wyznawców, ani hasła. Wystarczą mi czytelnicy, którzy odzywają się na co dzień, a nie w czasie "wielkich dramatów" i którzy wyrażają opinię w tematach dla mnie ważniejszych, a nie odnajdują się jedynie w prezentowaniu swojego niezadowolenia. Myślisz, że robisz mi łaskę, czytając moje opowiadania? Pomyliłaś się. Przyjemność czerpię i z pisania do szuflady i z publikowania tutaj, ale jak mówiłam, nie dla ludzi takich jak ty. I radzę tobie, usiąść na tyłku i dobrze zastanowić się nad tym, jaki poziom prezentujesz. Jak będziesz oczekiwała na premierę książki albo kupowała ją w księgarni za solidne pieniądze, to możesz narzekać ile zechcesz na to, że premiera się opóźnia, ale ja na tym pieniędzy nie zarabiam, to moje hobby, a nie sens życia, któremu oddaję się bez reszty, uwiązana do monitora, więc przemyśl sobie to troszeczkę. Poza tym, nie odnosiłam się do cudzych zarzutów. Kiedyś rozdziały ukazywały się dwa razy w tygodniu i były znacznie krótsze, teraz to się zmieniło. To miałam na myśli pisząc, że łatwo się przyzwyczaić, a później mieć pretensje.

      Usuń
    4. Anonimowy9:31 PM

      Wybacz, ale to nie mnie nie stać nawet na wielką literę w oficjalnym zwrocie. Jeśli brakiem kultury jest dla Ciebie wyrażanie swojego zdania w logiczny i poparty argumentami sposób, to chyba czas przewertować kilka słowników w poszukiwaniu słowa 'kultura'. I - jak już napisałam - obrażanie mnie nie jest konieczne. Tak samo jak Twoje zbulwersowanie, które obrazuje Ciebie i Twój stosunek do mnie jako osoby czytającej.

      Publikując w internecie powinnaś się liczyć z tym, że ludzie będą wyrażali opinie na temat tego co robisz. Bo po to właśnie to robisz, nie oszukujmy się. I nie wspominałam ani o długości rozdziałów, ani o częstotliwości ich ukazywania się, ani też o tym czy rozdział ukaże się dzień czy tydzień później. Zarzuciłam Ci jedynie dwie rzeczy:
      1. Niektóre opowiadania leżą odłogiem od kilku miesięcy [na co jedyną Twoją odpowiedzią był brak weny i pomysłu]
      2. Obiecywanie, że ukaże się taki a nie inny rozdział i późniejsze niedotrzymywanie słowa.
      Nic mniej i nic więcej. Nie mam zamiaru niczego Ci nakazywać, bynajmniej, wyrażam tylko swoje zdanie. Czy aż tak trudno Ci to pojąć? Na szczęście nie w Twojej gestii leży zamykanie ust ludziom którzy chcą mówić.

      A ja chcę mówić. O tym, że bez sensu obiecujesz coś, a później nie dotrzymujesz słowa. To niepoważne. Nikt Ci nie każe poświęcać się pisaniu bez reszty, na wszystkie świętości. I zmieniłam zdanie - rozmowa z Tobą byłaby bardziej owocna, gdybyś rozumiała zarzuty które wysuwa się w Twoją stronę.

      Usuń
    5. Wybaczam :). I owszem, publikuje, żeby ludzie wypowiadali swoje opinie. Ale interesują mnie głównie opinie na temat tego, co piszę, a nie na temat tego, ile piszę i z jaką częstotliwością. Więc teraz pozwól, że odpowiem na twoje zarzuty:

      1) Więc powtórzę moją odpowiedź - brak weny i pomysłu. I choćbyś kazała mi siedzieć na tyłku i pisać, to i tak tego nie napiszę, bo nie mam na to ochoty i już, twoje żale niczego w tym temacie nie zmienią.

      2) Obiecałam, że skończę "Drag Queen" do grudnia - odpowiedziałam, czemu nie zostało skończone. A teraz na temat pozostałych obietnic, co do ukazujących się rozdziałów...

      Faktów kilka:
      3 sierpnia 2011 : Płonie we mnie iskierka nadziei na Drag Queen, ale niczego nie obiecuję, najwyżej będziecie musieli poczekać trochę dłużej niż zwykle.

      28 sierpnia : Mam nadzieję, że uda mi się napisać Johnny'ego.

      3 września : Anyway, teraz zajmę się You Found Me albo czymś tam innym, chciałam tylko poinformować, że z racji roku szkolnego mogą mi się zdarzać drobne opóźnienia i jednodniowe przesunięcia publikacji, o których już nie będę za każdym razem informować, bo po co.

      17 września : No i ogólnie jest jak jest, następnym rozdziałem będzie zapewne (?) Sunrise

      5 listopada : Na za dwa tygodnie wstępnie zapowiadam Edmunda, zobaczymy ile z tej zapowiedzi uda mi się zrealizować ^^".

      13 listopada : Za tydzień prawdopodobnie Edmund :)

      No i gdzie te obietnice? Bo zaraz się okażę, że ty będziesz musiała przewertować kilka słowników w poszukiwaniu definicji tego słowa. Och, nie, nie śmiałabym blokować nikomu ust. Szczególnie komuś, kto sugerował mi chwilę wcześniej wprowadzenie hasła. Pisz, pisz, ile wlezie. Blog, niczym papier, zniesie wiele.

      Usuń
    6. Anonimowy10:09 PM

      'Wiem, że obiecywałam, że skończę je w tamtym roku' - ktoś tu przeczy sam sobie, czy tylko mi się wydaje? Wiesz, jeśli już sugerujesz mi wertowanie słowników, zdaje się że powinnaś mi w tym towarzyszyć. I skoro Ty używasz tego słowa, dlaczego ja miałabym nie nazywać twoich 'wstępnych zapowiedzi' i 'płonących iskierek' tak samo?

      Najwyraźniej hasło byłoby dobrym rozwiązaniem, skoro tak ciężko przychodzi Ci czytanie tego co inni mają do powiedzenia - na co wskazują wszystkie Twoje posty.

      A co do pierwszego zarzutu... Nie masz ochoty, rozumiem. A mi może się to nie podobać, też powinnaś to zrozumieć. Ale nie rozumiesz. Nie przyjmujesz do wiadomości, bronisz się rękami i nogami, wyganiasz mnie z bloga i obrażasz. Nazywasz moje słuszne wytknięcie Ci pomijania niektórych opowiadań 'żalami'.

      I chyba wciąż nie rozumiesz do końca co takiego chcę Ci przekazać. Przemocą Ci tego do głowy nie wbiję, argumenty do Ciebie nie trafiają. Muszę się z tym pogodzić najwyraźniej.

      Usuń
    7. "Obiecałam, że skończę "Drag Queen" do grudnia - odpowiedziałam, czemu nie zostało skończone. A teraz na temat pozostałych obietnic, co do ukazujących się rozdziałów..." - cytat z powyższego komentarza, "Drag Queen" wyodrębniłam, więc gdzie sobie przeczę? Bo moje wstępne zapowiedzi, ani płonące iskierki nie są obietnicami ;). Są co niczym więcej, jak tylko wstępnymi zapowiedziami właśnie. Możesz to oczywiście nazywać jak sobie chcesz, co nie oznacza, że będzie to miało cokolwiek wspólnego z rzeczywistością. Widzę, że masz wiele bardzo dobrych rozwiązań. Ja też rozumiem, że ci się to nie podoba, wbrew temu, co twierdzisz, ale znowu - to niczego nie zmienia. Absolutnie niczego. Chyba trochę histeryzujesz... Nie przypominam sobie, żebym wyganiała cię z bloga. Och, całe szczęście, że nie masz okazji wbijać mi tego do głowy przemocą, a co do godzenia się z różnymi kwestiami... Życie :). Wszyscy musimy się z czymś godzić. Cieszę się, że zdałaś sobie z tego sprawę.

      Usuń
    8. Anonimowy10:41 PM

      Poza jednym w czym - przyznaję - pomyliłam się, znów stać Cię tylko na obrażanie mnie. Gratuluję ;). Duże osiągnięcie.

      Usuń
    9. Anonimowy10:44 PM

      A wiesz co jest najsmutniejsze? Gdyby nie to, że nie potrafisz uczciwie przyznać do błędu który zapewne sama widzisz, zamknęłabyś usta już po pierwszej odpowiedzi.

      Usuń
    10. Znowu mam wrażenie, że histeryzujesz :). Ale twoja interpretacja, czy też nadinterpretacja, twoja sprawa. Wiesz, co jest najsmutniejsze? Że jest prawie dwudziesta trzecia, a ja wciąż rozmawiam dokładnie o tym samym, odpowiadając dokładnie na te same argumenty i zarzuty, że kogoś wyrzucam czy tam obrażam, bez różnicy. Napisałam, mam nadzieję, że dość wyraźnie, że rozumiem i rozczarowanie i twój punkt widzenia na tą sprawę. Nie mam problemu z tym, żeby przyznać, że niektóre opowiadania pojawiają się w dużych odstępach czasowych, o czym pisałam już na tym blogu nie raz i nie dwa. Więc do jakiego błędu miałabym się przyznawać...? Do tych rzekomych obietnic, z których udowodniono mi na razie jedną...? Czy do tego, że powinnam usiąść na tyłku i wziąć się do roboty?

      Usuń
    11. Anonimowy10:52 PM

      Może to tego, że w ostatecznym rozrachunku 'olewasz czytelników ciepłym moczem'?

      Usuń
    12. Mam jedną zasadę - interpretację opowiadań, zawsze zostawiam czytelnikowi. Interpretację moich słów - niekoniecznie, ale w tym wypadku, proszę cię bardzo :).

      Usuń
  10. Anonimowy4:34 PM

    Do Anonima, który pisał o "ewentualnych wydawcach" - nie zgodzę się z Tobą. Aktualnie, Silencio nie jest pod niczyim naciskiem - nie licząc niektórych czytelników. Pisze bloga, gdyż sama podjęła taką decyzję i wzięła za niego odpowiedzialność. Pisze, żebyśmy mieli co czytać i co podziwiać, bo na prawdę jest co. Więc, proszę. Dajcie spokój, cieszcie się tym, co macie. Mogę dać sobie uciąć rękę, - mam nadzieję, że dobrze robię xD - że Silencio bardzo się stara i pisze tyle, ile jest w stanie. Doceńcie to, iż odcinki pojawiają się regularnie, co tydzień, o na prawdę dużej zawartości tekstu, przesłania i przygód. Pomyślcie trochę, bo wszczynanie "kłótni" na temat nie dodanych, a obiecanych odcinków... jest co najmniej dziecinne. Jeżeli ktokolwiek z Was pisze bloga, wie o co chodzi. Zdaje sobie sprawę, jak trudno jest dotrzymać terminów.
    Silencio, pisz tyle, na ile jesteś w stanie. Twoje opowiadania są warte czekania.
    Pozdrawiam, Spiritt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ci, Spiritt, za twoją opinię. Liczę na to, że cię nie rozczaruję :).

      Usuń
    2. Anonimowy6:00 PM

      Nie masz czym rozczarowywać. Nie liczy się to, kiedy dodasz następny odcinek, a to co napiszesz, i co to za sobą niesie. Życzę weny i jak najwięcej cierpliwości do niektórych czytelników.
      Spiritt.

      Usuń
    3. Anonimowy8:55 PM

      P.S. Konwersacja z Tobą byłaby znacznie ciekawsza i bardziej owocna, gdybyś była łaskawa odnosić się do moich, nie cudzych zarzutów. Nie przypominam sobie, żebym gdziekolwiek napisała coś o rozdziałach mających ukazywać się dwa razy w tygodniu.

      Usuń
  11. Anonimowy9:40 PM

    O Jezu! Jak przeczytałem kawałek waszych pretęsji to mi się żygać chce, no ja rozumiem pewne rozczarowanie, że nie ma zapowiedzianego rozdziału czy rozdział jest opóźniony, ale ludzie mają swoje zajęcia, swoje obowiązki jakieś hobby i przyjaciół, a nie tylko bandę rozhisteryzowanych panienek które mają ochotę poczytać. Ja w niewielkiej części was rozumiem, bo mi też nie jest miło jak moje ulubione opowiedanie nie pojawia się po kilka miesięcy, ale staram się zrozumieć i czytam to co jest i nie czytam tego z musu tylko z przyjemnością bo jak nie chcę czytać to nie czytam i was też nikt nie zmusza do czytania opowiadań które was nie ciekawią, ja już się zamknę bo pewnie już i tak mnie połowa z was znienawidziła... ;)
    Pozdrawiam :* (A może masz już koncepcję na kolejnego Theodore?)
    Was też dziewczyny ;)

    S.S

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy mogę powiedzieć, że mam. Jak powiem, że nie mam, zaraz zarzuci mi się, że zasłaniam się brakiem weny, jak powiem, że mam - że coś obiecuję :). Generalnie, jakiś pomysł zawsze jest, tak i w tym przypadku, ale gorzej z planem realizacji ;). Cieszę się, że się odezwałeś ;).

      Tobie też serdeczne pozdrowienia i mam nadzieję, że Sylwester był w porządku :).

      Usuń
  12. mysElf12:08 AM

    Rany... Jakie bulwersacje i oburzenia ;P. Kto by pomyślał, że jedna Silencio jest w stanie wzbudzać tyle emocji i kontrowersji? xD
    Ja też nie zastałam tu rozdziału na jaki czekałam (a może by Theodore? - nie mogłam się powstrzymać ;)) a jakoś nie robię z tego problemu... Choć może na taki rodzaj 'wsparcia' liczysz a ja Cię zaniedbuję xD.
    W każdym razie, z okazji bezokazji ponieważ iż żeby nie było, że nie komentujący czytelnicy (hańba mi) Cię nie wspierają i żeby Ci jakieś głupoty do głowy o zostawieniu nas przez natrętów nie przychodziły (brawa dla mnie za logiczność i spójność xD) mam dla Cię prezent. O.
    (czego to nie zrobią studenci żeby uciec przed nauką do sesji? ;P)
    Już jakiś czas temu miałam chęć zrobić dla Cię nowy nagłówek i właśnie teraz go dla Cię przekazuję ;). Możesz go sobie wykorzystać lub nie, jest do Twojej dyspozycji.

    http://imageshack.us/f/515/prezentx.jpg/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nagłówek jest bardzo ładny, natomiast mam pytanie o to, kto jest autorem obrazka i czy autor się zgodził :). Bo chyba z tym mogą być największe problemy.

      Usuń
  13. Autorem jest deviantartowa/wy Gadriann. I myślę że zwykła taktyka otagowania obrazka jak zazwyczaj robią to ludki projektujące szablony powinna się sprawdzić ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Anonimowy3:44 PM

    Hey, chcialam cie zapytac, czy masz jeszcze jakies blogi oprocz tego i every me?;)
    ~sarahmi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam jeszcze na Onecie "Eyes of Wings", ale obecnie go nie prowadzę. Wszystkie opowiadania, jakie publikuję, znajdują się tutaj :).

      Usuń
  15. Melancholia4:39 PM

    Silencio, nie przejmuj się tymi "wiernymi czytelniczkami" :) Swoją drogą czemu piszą anonimowe to nie wiem ;> Ok, nieważne. Masz może jakies konkretniejsze plany co do YFM> ;D Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Plany mam, ale gorzej z czasem :). Zobaczymy, co będę pisała po "Chaosie".

      Usuń
  16. Anonimowy9:08 PM

    Wiecie co dziewczyny? Moze wy sie zastanowcie czy jestescie "duzymi dziewczynkami". Skoro tak wam bardzo przeszkadza, ze autorka daje mniej wiecej terminy, kiedy ukaza sie rozdzialy, bo dobrze wie, ze czytelnikom zalezy zeby byli poinformowani, bo w innym wypadku sa ciagle pytania, to po prostu nie patrzcie na to. Macie z tym jakis problem? Poza tym rozwalil mnie wielce inteligentny tekst, ze Silencio zaslania sie brakiem weny. Moze wy, drogie panie, ruszcie glowa i zacznijcie pisac i publikowac przynajmniej polowe tego co ona. Zobaczymy kiedy ludzie zaczeliby sie skarzyc. Sama pisze i brak weny jest ciezki, a znam Silencio i ona nie ma akurat prawie nigdy tego problemu, wiec jesli pisze, ze nie wstawila rozdzialu, bo miala problemy rodzinne i duzo nauki, to znaczy, ze tak bylo. Ccialabym was oswiecic, ze matura jest sto razy wazniejsza niz wasze zachcianki dotyczace rozdzialu. Ciekawe czy, kiedy inne autorki nie dotrzymuja slowa i nawet nikogo nie powiadamiaja, ze rozdzialu nie bedzie i nie podaja powodu, dlaczego, to rownie mocno sie buntujecie. Silencio jest akurat osoba, ktora probuje utrzymac kontakt z czytelnikami i nie jest dla nich obojetna, a nie duzo osob to robi, wiec docencie to. A jak nie piszecie komentarzy, bo sadzicie ze cos nie wywarlo na was wystarczajaco duzego wrazenia, to moze w innych sprawach tez nie powinnyscie sie udzielac. Bo wlasnie takie ... osoby maja najwiecej do gadania. Tak naprawde to jesli wam sie cos nie podoba z dodawaniem rozdzialow to autorka moze rownie dobrze ich nie wstawiac. To jest jej praca, jej pasja i jej decyzja czy bedzie to komukolwiek udostepniac, tymbardziej takim chamskim i niewdziecznym ludziom, bo to ona na to poswieca czas, a wy tylko siedzicie z tylkami i laskawie przeczytacie.
    buziaki, Silencio ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Buziaki, robaczku :* ;). I dziękuję bardzo.

      Usuń
    2. Ja nie jestem dużą dziewczynką, nawet ogólniaka nie skończyłam i zdaję sobie sprawę z tego, że jestem czepliwa, mam skłonność do przesadzania i koloryzowania, ale naprawdę nie miałam na celu urazić Silencio, po prostu chciałam wyrazić swoje zdanie, skoro mogę.
      Doceniam, że Silencio poświęca czas, żeby dotrzymać terminów i że się stara.
      NAPRAWDĘ nie chciałam nikogo urazić tym co napisałam, to jest moja absolutnie subiektywna ocena i, jak napisałam, nikt jej na poważnie brać nie musi, bo po co psuć sobie nerwy.

      Anonimowa, nie chowam się, przynajmniej staram, ale jak powiem kulturalnie (przynajmniej według mnie) i nikogo przy tym nie obrażę, to nic mi się nie stanie :)

      Usuń
  17. Dobra, nie odzywam się, burza zaczyna się zawsze ode mnie. Trochę mnie boli to uogólnianie, bo mimo wszystko naprawdę nie chciałam być niegrzeczna. Hu huu...

    Blog jest to podziwiania - z pewnością. Ale na dobrą sprawę ktoś mógłby i skrytykować ustawienie bloga/szablon/nagłówek/notatkę/rozdział czy inny komentarz i odpowiedź będzie raczej negatywna, bo kto się cieszy, jak się go krytykuje? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wczoraj napisałaś komentarz, na który, z tego, co widzę, nikt ci nie odpisał, nikt cię nie skrytykował, ani nie potępił, więc nie bardzo rozumiem, o co ci chodzi :P. Nie wymagam od nikogo tego, żeby siedział przed monitorem, wpatrzony w bloga i umierał z zachwytu. O krytyce szablonu już rozmawiałyśmy, zdaje mi się, że wtedy, gdy przyjęłaś na siebie funkcję nożyc. Twoim świętym prawem jest pisanie w komentarzach czego tylko zechcesz i krytykowanie czego zechcesz, łącznie z ustawieniami, szablonem, nagłówkami czy notatką. Rozdziałem także. Jak pokazują powyższe przykłady, możesz też zająć się krytyką samej autorki. Tylko jeśli ktoś zajmuje się wypowiedziami tylko i wyłącznie, albo w przeważającej części, właśnie pod takimi informacjami, prezentuje postawę roszczeniową i zarzuca autorowi rzeczy, które nie do końca zgodne są z prawdą, to nie możesz się dziwić temu, że autor na tę krytykę odpowiada. Tak jak ty masz prawo do tego, by pisać tutaj swoje opinie, tak i inni takie prawo posiadają, więc nie bardzo rozumiem chyba jednak coś w rodzaju oburzenia. Poczułaś się czymś obrażona (ty też...?). Pisałaś to nie licząc na żadną reakcję? Bo mam wrażenie, że jeśli ktoś rozpoczyna o czymś dyskusję, kto inny odpowiada, to ten odpowiadający musi się spodziewać ciągu dalszego, więc nie bardzo rozumiem, po raz kolejny w twoim przypadku, obrót sprawy w którym rzucasz: "Dobra, to się nie odzywam", "Dobra to się zamykam", o innych rozmowach wspominać nie będę.

      Usuń
    2. Nie oburzona, ani obrażona, nie mam za bardzo czym. :D Po prostu staram się być grzeczna, żeby właśnie nikt mi nie powiedział, że coś chamsko zarzucam, a potem i tak wszystko leci do jednej szuflady :D

      Myśl co chcesz, droga Silencio, ale mimo wszystko moim głównym celem i ambicją życiową nie jest irytowanie ludzi każdym moim słowem :D

      Że nie komentuję - przyznaję się, że nie. No cóż, spróbuję komentować więcej, żeby nie mieć aż takiej postawy roszczeniowej :D

      Nie odzywam się, bo ode mnie zaczynają się burze - nie lubię burz, a skoro mam tendencję to ich wszczynania, to po co mam się odzywać? xD Chodzi mi o właśnie takie komentarze jak te tutaj.

      Nie poczułam się obrażona, oburzona czy urażona ani przez chwilę, co najwyżej troszku smutno i tyle :D Jak widać odzywam się dalej :D A w tamtym przypadku mogłam się poczuć na tyle zawstydzona czy smutna, że po prostu NIE CHCIAŁAM się przez jakiś czas odzywać :D

      Nie dziw się, nie każdy jest tak dojrzały jak ty. ;)

      Usuń
    3. Myślę, co chcę, ale niespecjalnie zastanawiałam się nad twoim głównym celem i ambicją życiową. To chyba nie moja rola :P. Moimi słowami nie zamierzałam zmuszać się do tego, byś komentowała więcej, bo wbrew temu, co też mi zarzucano, nie robię tutaj jakichś wyścigów i nie domagam się, żeby pod każdym rozdziałem było sto komentarzy. Po prostu dziwi mnie to, że ludzie, którzy nie wcale nie wykazują się zbytnią aktywnością, wymagają od autora, żeby on tak postępował. Co do dojrzałości - cóż, ja uważam się za dużą dziewczynkę, chociaż też jeszcze nie skończyłam ogólniaka. Ale uważam, że nie powinnaś się wstydzić swojej opinii, natomiast wyrażając ją, powinnaś z kolei liczyć się z tym, że będzie odzew.

      Usuń
  18. A jedyne czym byłam zaskoczona, to tym, że w dyskusję wdał się ktoś jeszcze :D Miałam nadzieję, że będzie to tylko między mną a Tobą, no cóż, nie wyszło :D A ja mam trochę inne zdanie niż Anonim, więc nie chcę, żeby mi je ktoś przypisywał, o :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam takiego zamiaru :).

      Usuń
  19. A tak już z innej beczki: nie zastanawiałaś się może nad napisaniem czegoś do antologii "Magnetyzm" z TCD? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, raczej na pewno nie będę brała udziałów w kolejnych konkursach.

      Usuń
  20. Anonimowy8:54 PM

    No coz, powiem tylko, ze to jest blog, wchodzi tu duzo ludzi, wiec nie wiem skad mysl, ze bedzie to dyskusja tylko miedzy Toba i Silencio. Tymbardziej, ze pisalas jak dla mnie bez sensu i rzeczy nieprawdziwe, z ktorymi sie nie zgadzam i mam prawo powiedziec co mysle, nawet jesli Ty sie z tym nie zgadzasz.
    Skoro wiesz, ze burze przez Ciebie wybuchaja, to nie wiem skad pomysl, zeby sie w ogole wdawac w dyskusje z kimkolwiek.

    OdpowiedzUsuń
  21. Anonimowy10:55 PM

    w sumie nie lubię się wypowiadać na takie tematy, ani uczestniczyć w tego typu sporach, (bo tak czy siak po pewnym czasie robi się po prostu żenująco) ale niestety kilka genialnych wypowiedzi wpadło mi w oko i przejść się obojętnie obok nich nie dało. dodam to jako osobną opinię, broń boże, nie wcinając się komuś w dyskusję (bo zauważyłam, że grupa niepocieszonych jest dość drażliwa na tym punkcie :))

    nie chcę występować w roli adwokata Silencio (sama sobie dobrze radzi), ale niektóre Wasze argumenty są naprawdę śmieszne. autorka nie jest w żaden sposób zobowiązana do regularnych, częstych postów czy informowania o datach aktualizacji. to, że to robi to jedynie jej zasrana, dobra wola, (goddamn it!) wynikająca z szacunku do nas, czytelników. wiele osób potrafi to docenić. przecież nie każdy ma czas wchodzić na bloga codziennie, więc nawet przybliżona data dodania danego opowiadania jest cenna. a inna grupa leje na to ciepłym moczem i przywala się do byle gówna, no bo sama już nie wiem, jak to inaczej określić.

    naprawdę nie macie się już czego czepiać. Silencio nie po to umieszcza tu swoje teksty, żeby czytelnicy ochrzaniali ją przy byle okazji za nieregularność dodawanych opowiadań, (ba! jeszcze, żeby ta „nieregularność” była jakoś uzasadniona. kilka razy zdarzyło jej się dodać o jeden rozdział mniej. faktycznie, tragedia.) ale po to, żeby poznać Wasze zdanie na temat treści. niektórzy czytelnicy zapominają o tym i koncentrują się na głupotach, zaśmiecając jedynie bloga (z całym szacunkiem, ale uważam, że takie komentarze są raczej bezwartościowe i niczym autorce nie pomagają. chyba, że Silencio umie się klonować i wykonywać miliard rzeczy równocześnie.) naprawdę, o chuj chodzi.

    nie jest do komentarz wycelowany w konkretną osobę. po prostu wkurza mnie postawa, którą przyjmują niektórzy czytelnicy.

    kochana Silencio, dobrze wiesz na czego rozdział czekam :) trzymam kciuki, żeby udało Ci się w lutym dodać kolejną część Wyzwania (nawet nie wiem czy masz w planach, ale kciuki trzymam!) już nawet smażę komentarz a propo kilku, nie do końca wyjaśnionych spraw, ale chyba dodam go pod starym, dziesiątym rozdziałem, tam chyba będzie bardziej pasował.

    pozdrawiam,

    V.

    OdpowiedzUsuń
  22. Anonimowy5:41 PM

    Kurde bans, chwilę mnie nie było w świecie internetu, a tu rozpierducha, zamieszki, ACTA, i jeszcze takie rzeczy na by-silencio! Świat się wali.
    Do wszystkich napianczy:
    Ludzie! Ktoś utalentowany, z dobrej woli, beż żadnych opłat, sankcji i tym podobnych wylewa swoją duszę do sieci. Co więcej, jako jedna z niewielu, Silencio jest tak regularna w swoim pisaniu już długi czas! Jej opowiadania są dopracowane, długie i interesujące! Czy to nie powinno być głównym (i jedynym) kryterium oceniającym ją jako dobrą pisarkę? Jak już było wspomniane, nie pisze dla prasy, wydawnictwa czy innej organizacji. Co więcej, osoby robiące to zawodowo nie są odciągane od pisania przez prozę życia. A dziewczyna ma na głowie maturę! (tak wiem, matura to bzdura, blablabla, ale każdy zdać ją musi, wypchajcie się ]:-> )
    A Wy, drodzy niezadowoleni? Czy podjedliście się podobnego zadania, jak prowadzenie bloga? Czy potraficie się znaleźć na miejscu Silencio i tak świetnie łączyć hobby z codziennością?

    Silencio:
    wiem, sama od niedawna komentuję Twoją twórczość, chociaż czytałam już wcześniej every-me, w czasie jego publikacji. Ale, na litość boską, ludzie już tak mają: dasz palec, wezmą rękę. Mając na uwadze swoje zdrowie, komfort psychiczny a także sztab internetowych szeryfów broniących Twojej osoby, olej tego typu rzeczy. Jak na moje, Twój stosunek do czytelników jest bez zarzutu. Rzetelnie rozliczasz się z nami ze wszystkich poczynań nas blogu. A tak naprawdę ty NIC nie musisz, i mogłabyś, jak wielu innych, po prostu zamilknąć.
    Jesteś fantastyczna, po prostu rób swoje.

    Aż mnie ciśnie, by skorzystać jeszcze z wolnego internetu i zacytować Piłsudskiego:
    "Naród wspaniały, tylko ludzie kur.wy."

    I z tym miłym akcentem kończę swój bulwers :D
    Pozdrawiam, Cannum.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że już wróciłaś :). A za cytowanie Piłsudskiego, byłabyś ulubienicą mojego historyka ;).

      Usuń
    2. Anonimowy10:40 PM

      I pomyśleć, że historię (jako przedmiot szkolny, nie jako ogólne pojęcie) traktuję jak zło konieczne... :D

      Cannum

      P.S. Od dnia dzisiejszego mam lekka awersję do wybierania

      Usuń
    3. Anonimowy10:41 PM

      .. opcji 'Anonimowy' w komentarzu :)
      Sorry za rozwleczony komentarz, hidden skrót klawiszowy wrzucił mi posta przed zakończeniem pisania :)
      Cannum

      Usuń
    4. Wiesz, ja historię zdaję na maturze, co wcale nie przeszkadza mi traktować ją jak zło konieczne, więc doskonale cię rozumiem :). A co do awersji... :D. Chyba wkrótce przejdzie.

      Usuń
    5. Anonimowy10:47 PM

      Tego życzę zarówno Tobie jak i sobie.
      Jak Ci dobrze drugi etap pójdzie to od matury z historii może się wywiniesz ^^

      Cannum.

      Usuń
  23. Anonimowy10:00 PM

    Droga Silencio, zajrzalam na ilosc komentarzy, postanowilam przeczytac co tak bardzo bylo komentowane i ... ! Szok, musialas prowadzic dyskusje z czytelniczkami o terminach, obietnicach, ilosci rozdzialow i Wielu innych "waznych" sprawach.
    Wiec, jako Autorka masz prawo do przesuniec w datach, zmian w planach i wielu innych spraw zwiazanych z Twoim blogiem.
    Nie masz prawa tylko do jednego, do kasowania Go:)
    Pozdrawiam serdecznie Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie, póki co nie zamierzam :).

      Usuń
  24. Anonimowy12:27 PM

    o boże, czatuję tu kiedy tylko mam wolną chwilę... nie komentuję raczej opowiadań, bo są zbyt idealne żeby się w nie wtrącać... i... chciałam tylko, żebyś wiedziała! że masz kolejną fankę };

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, że się odezwałaś ;). "Drag Queen" będzie prawdopodobnie pod wieczór.

      Usuń
    2. oh gawd ♥
      *rzeczowy komentarz, wiem, ale za bardzo się ucieszyłem, yay*

      Usuń