Strony

piątek, 31 stycznia 2014

WAŻNE

Witam.

Chciałabym napisać, że mam dobre wiadomości, ale obawiam się, że dla zdecydowanej większości z Was takie one nie będą. Wielu z Was prawdopodobnie spodziewało się, że taki dzień nadejdzie i mieliście rację. Odkąd skończyłam "Every Me", każde jedno opowiadanie, które zaczynałam na tym blogu miało być tym "jedynym", które przykuje moją uwagę i zainspiruje mnie na tyle, bym była w stanie pisać je regularnie, nie narzekając przy tym na brak chęci i weny. Niestety, za każdym razem wychodziło inaczej. Miałam wrażenie, że może po prostu nie jestem osobą, która potrafi się skoncentrować na jednej tematyce aż tak mocno, zawsze miałam zbyt dużo pomysłów i nie do końca potrafiłam to wszystko uporządkować. Zmieniło się to w momencie publikacji "Chaosu". To było pierwsze opowiadanie, które pisałam regularnie, z dużą chęcią, bardzo wczuwając się w przedstawiony w nim świat oraz relacje łączące obu bohaterów. Już w trakcie "Chaosu" zadecydowałam, że nie opuszczę tych realiów i będę pisała kolejne opowiadanie w nich umiejscowione - "Astargota". Okazało się, że "Chaos" nie był wyjątkiem od reguły, ale po prostu przełomem. Mimo iż z początku pisanie "Astargota" szło mi opornie, obecnie mam dwudziestorozdziałowy zapas, który stale się powiększa. Pisanie "Astargota" niewątpliwie wiąże się dla mnie z licznymi frustracjami, ale dawno już żadne opowiadanie nie sprawiało mi tyle radości i satysfakcji. Problem jednak w tym, że o ile byłam w stanie pogodzić pisanie "Chaosu" z innymi opowiadaniami, o tyle z "Astargotem" jest znacznie trudniej.

Nie wiem czy to element dojrzałości, chwilowa fanaberia czy może to opowiadanie jest dla mnie najzwyczajniej w świecie tak ważne, ale nie jestem dłużej w stanie pogodzić prowadzenia wszystkich tych historii. Nie dlatego, że nie miałabym na to czasu - przeciwnie, jak wspominałam, mam duży zapas, do wielu opowiadań z tego bloga mam napisane plany rozdziałów czy nawet fragmenty samych rozdziałów i właściwie od dłuższego czasu pisałam w taki właśnie sposób, nie w tym jednak sęk. Sęk w tym, że takie pisanie nie sprawia mi przyjemności. Gdy tylko kończę rozdział "Astargota", właściwie zmuszam się, by napisać cokolwiek innego. Nie mam na to ochoty, nie mam weny i nie czuję nawet takiej radości z komentarzy czy rozczarowania z ich braku jak niegdyś. Zauważyłam, że moje opowiadania zaczynają we mnie budzić irytację - najpierw "Wyzwanie", później kilka kolejnych. Już wcześniej myślałam poważnie nad zawieszeniem tego bloga, ale zawsze coś mnie powstrzymywało. Jednak liczne okoliczności i przerwa w pisaniu spowodowana sesją właściwie jeszcze bardziej utwierdziła mnie w przekonaniu, że tak właśnie należy postąpić. Nie tęsknie za pisaniem poszczególnych opowiadań z tego bloga i zaczyna mi do nich brakować sentymentu. Może już to odczuliście dostrzegając spadek jakości, jeśli nie, zapewne odczulibyście to za jakiś czas. Nie będę uderzać w patetyczne tony i mówić, że "tak będzie lepiej dla wszystkich", bo nie jestem zwyczajnie w stanie tego stwierdzić. Mogę powiedzieć jedynie, iż z mojej strony to racjonalna decyzja, niepodyktowana emocjami, podjęta chyba w rzeczywistości już bardzo dawno temu, ale odkładana z licznych przyczyn - niechęci rozczarowania czytelników, strachu, obawą przed zmianami.

Nie zamierzam usuwać tego bloga. Nie deklaruję, że zawieszam go na zawsze bez możliwości powrotu. Mam sporo rozpoczętych one-shotów, a te zdarza mi się pisać długo, choć ostatecznie je kończę (jak na przykład "Jasona", którego całą koncepcję, a nawet niektóre fragmenty miałam przygotowane jeszcze na wiele miesięcy, a nie wiem nawet, czy nie dłużej, przed ostateczną publikacją), więc nie ukrywam, iż prawdopodobnie się tu pojawią. Oprócz tego mam też fragmenty innych rozdziałów, niektóre prawie skończone czy ukończone do połowy - kto wie, może pewnego dnia dokończę je i tutaj wrzucę. Może też wena w rzeczywistości powróci i wkrótce będę pisać tu jak wcześniej, jednak nie jest to żadnego rodzaju obietnica, której można by się trzymać. Jak wspominałam, bardzo przemyślałam tę decyzję i gdybym miała jakiekolwiek wątpliwości, wstrzymałabym się z nią. Teraz jednak "Astargota" traktuję jako swoje najistotniejsze opowiadanie, a przeskakiwanie co chwila z tematyki na tematykę zaburza jedynie moje skupienie i nie pozwala mi się należycie skoncentrować na głównym wątku opowiadania.

Zdaję sobie sprawę, że zawieszenie by-silencio wiąże się z utratą wielu czytelników, którzy nie czytają "Astargota", a może nawet tych, którzy do tej pory go czytali, od razu jednak zaznaczam, że mimo iż jestem świadoma odczuć części z was związanych z tą sprawą, złości czy smutku, nie poddam się żadnego rodzaju emocjonalnym szantażom - nie żebym z góry zakładała, że ktoś z Was zamierza robić coś podobnego, pozytywnie zaskoczyło mnie spokojne przyjęcie wiadomości o "Wyzwaniu", ale z drugiej strony spotykałam się z histerycznymi reakcjami przy błahostkach w porównaniu z tym, co ogłaszam dzisiaj, więc muszę to brać pod uwagę. Jeśli chcecie napisać o swoich odczuciach w komentarzu - bardzo proszę. Jeśli macie ochotę skontaktować się ze mną osobiście, przez maila czy gadu-gadu, nie ma najmniejszego problemu. Musicie jednak wiedzieć, iż w tym momencie nic nie zmieni mojego zdania co do podjęcia tej decyzji.

Jest mi smutno, że pewien etap mojego pisania dobiega końca, ale z drugiej strony czuję ulgę. To właściwie wszystko, co mogę napisać o samym zawieszeniu i jego przyczynach. Część z Was zapewne je zrozumie, część nie. Ta decyzja wiąże się jednak z pewnymi zmianami, o których poinformuję za dwa tygodnie, przy publikacji kolejnego rozdziału "Astargota" (za moment na blogu pojawi się jego dwunasty rozdział). Chodzi o zmianę częstotliwości ukazywania się tego opowiadania.

Dodatkowo chciałam zamieścić jeszcze jedną informację, bo to pytanie stale przebija się tu w komentarzach, a nie chciałabym, żeby przeniosły się one też na "Astargota".
Jeśli ktoś chce otrzymać opowiadanie "Every Me" niech napisze do mnie na maila. Nie zostawi maila w komentarzu, ale napisze na maila do mnie - najczęściej czytam komentarze kiedy jestem na uczelni, często też robię to w pośpiechu, bo zawsze jestem ich ciekawa, a akurat pojawiło się coś nowego, ale nie mam jak odpisać czy nie mam na to czasu, a później po prostu o tym zapominam. Usunęłam też "Every Me" na blogspocie, ponieważ wiązało się to jedynie z nieskończonymi pytaniami o to, kiedy dodam kolejne rozdziały, a skoro oczywistym jest, iż nie zamierzam tego robić, nie ma potrzeby, żeby ten blog dłużej tam był i wzbudzał nadzieję osób, które chciały go przeczytać w takim formacie. Raz jeszcze - osoby zainteresowane niech piszą do mnie na maila. Jeśli nie otrzymacie odpowiedzi w ciągu kilku dni, prawdopodobnie wylądowaliście w spamie - w takim wypadku skontaktujcie się ze mną przez gadu-gadu. Po prawej stronie znajdziecie wszelkie niezbędne dane kontaktowe.

O wszelkich innych zmianach będę informować na bieżąco, choć te, które dotyczą mojego drugiego opowiadania będą się pojawiały od tej pory na tamtym blogu.

Dziękuję osobom, które czytały i komentowały tego bloga, a także przyczyniły się niewątpliwie do jego rozwoju. Do mojego rozwoju również.

Pozdrawiam serdecznie.

Silencio

33 komentarze:

  1. Rozumiem twoją decyzję. Poza tobą nikt nie powinien mieć na nią wpływu. Jednak mimo to trochę zasmuciła mnie ta informacja.
    Szkoda, że czytania Astargota nie daje mi takiej satysfakcji jak Chaos. Mam nadzieję, że z czasem moje odczucia się zmienią. Nadal będę śledzić twoją twórczość. Liczę, że z czasem wena wróci i będziesz miała chęci, i motywację do pisania zarówno na tym, jak i na tamtym blogu. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Anonimowy7:08 PM

    Uwielbiam prawie wszystkie opowiadania z tego bloga, ale przyznaję, że ostatnio moje serce całkowicie skradł Astargot i twoja decyzja na skupieniu się akurat na tym opowiadaniu, bardzo mnie ucieszyła :).
    No chyba nie pozostaje mi nic innego jak podziękować Ci za wszystkie opublikowane tutaj teksty (i te skończone i nie), bo wykonałaś naprawdę kawał dobrej roboty i widać, że włożyłaś w to wiele serca i swojego czasu. Trzymam kciuki za astargotową Wenę i żeby wszystko poszło po twojej myśli :).
    Virus

    OdpowiedzUsuń
  3. Cóż, to niewątpliwie bardzo smutna wiadomość, bo jestem Twoją wielką fanką i mimo, że czytam Astargota, chyba będzie mi brakować Edmunda. Jednakże rozumiem Twoją decyzję i mam nadzieję, że Astargot wciągnie mnie tak samo jak Chaos ;D
    pozostaje mi tylko podziękować Ci za te wszystkie cudne opka, które tutaj wstawiłaś i życzyć bardzo dużo weny ;)
    a może kiedyś, jeśli najdzie Cię ochota i wrócisz na tego bloga, miej świadomość, że na pewno wiele osób będzie śledzić Twoje poczynania i chętnie będą czytać Twoje stare teksty (w tym ja) ;p

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak już Ci wspomniałam, droga Silencio, rozumiem Twoją decyzję. Właściwie przymus ciągłego przestawiania się z fabuły na fabułę jest tym czynnikiem, który najbardziej powstrzymuje mnie przed rozpoczynaniem innych opowiadań poza tym, które piszę. Podziwiam Cię, że przez tak długi okres czasu dawałaś radę w ten sposób funkcjonować.
    Chociaż smutek przez wiadomość o zawieszeniu jest, rozumiem i nie mam absolutnie ani trochę żalu za Twoją decyzję. Myślę, iż to, że teraz tak bardzo angażujesz się w "Astargota", rozwinie Twój styl jeszcze bardziej, co być może już wkrótce odczujemy. Życzę Ci tego z całego serca ^w^
    Weny, spokoju i ani trochę żalu,
    Miraculi.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie...nie jestem wyrozumiałym człowiekiem. Rozumiem jak to jest zmuszać się do napisania czegoś, ale przy tym jeśli wiem że ktoś czeka na mój tekst staram się nie zawieść osób które w jakiś pośredni sposób stały się częścią mojej historii. Szanuje Twoją decyzję, ale ja bym tak nie potrafiła. To tak jak z książką...gdy kupisz jej pierwszy tom, zakochujesz się w niej bez pamięci wiec kupujesz następny i następny i nagle się okazuje że kolejnej części nie ma...i nie wiesz jak to się skończyło. Sama mam tak że gdy jakieś opowiadanie bądź książka przypadnie mi do gustu to całe dnie rozmyślam o niej, zastanawiam się. Swoją decyzją sprawiasz że na pewno czeka mnie kilka dni ciężkich rozmyślań. Najgorsze że będą to rozmyślania puste, bo ich nie potwierdzę czytając Twoje teksty. Nie, to nie miał być szantaż :) . Zostaje mi Astargot, ale to nie to samo. Szanuje Twoją decyzję, ale nie muszę jej pochwalać ani się z niej cieszyć. To dobrze że mam takie prawo jako czytelnik :) Po cichu liczę na to że owo zawieszenie nie potrwa długo, ale skoro wykazujesz taką determinację moje nadzieje chyba będą płonne. Nie pozostaje mi nic innego jak życzyć dużej ilości weny....
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Wielka szkoda... Rozumiem, że musiałaś podjąć taką decyzję. Lepiej pisać z przyjemności niż niejako obowiązku. Jednak cały czas będę sprawdzać, czy nie dodałaś czegoś tutaj. Przecież zawsze jest jakieś światełko w tunelu. Astargota muszę nadrobić, bo ostatnio mam tyły we wszystkim, ale nie przestanę czytać twoich dzieł, bo są genialne. Szkoda, że póki co wiele opowiadań pozostanie bez zakończenia, ale może kiedyś. Po "Every Me" na pewno się zgłoszę, bo ubóstwiam to opowiadanie i w końcu jak już kiedyś pisałam, wszystko się od tego opka zaczęło. W duszy będę stale się modlić i błagać, żeby siły i wena do pisania Tobie powróciły. Pozdrawiam gorąco i oby inni czytelnicy dali Ci żyć. ^^ :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Anonimowy11:55 PM

    To pierwszy raz, kiedy komentuje Twojego bloga. Ba, to pierwszy raz kiedy cokolwiek komentuję. Droga Silencio, trwam przy Tobie jako anonimowy czytelnik jeszcze od czasów Every Me. Jednak dziś po raz pierwszy chcę dać coś od siebie. Po raz pierwszy zostawiam komentarz. Znam całą historię tego bloga. Uwielbiam wszystkie Twoje twory i pragnę Ci tylko powiedzieć, że absolutnie nie zaskakuje mnie, czy tez nie oburza Twoja decyzja. Jako wierny czytelnik, juz zawsze co weekend będę sprawdzać, czy Silencio już wstawiła nowy rozdział. Czy to ten blog, czy inny - nie ma to dla mnie znaczenia. Astargot jest świetny! Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. No i burzy jakoś nie ma xD Za to jest łzawe rozstanie i czekanie na powrót ;D
    Astargot <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Hmm.. Niby dało się zauważyć, że ten blog stał się raczej "dodatkiem" ale i tak się nie spodziewałam tego.. No cóż trochę smutno ale mam wielką nadzieję, że po napisaniu Astragota z wielką chęcią powrócisz na tego bloga xDD a może nawet wcześniej? Chciałabym abyś skończyła te opowiadania a głównie czekam na YAM i Sunrise. Na szczęście Astragot podbił moje serce w takim samym stopniu (albo minimalnie mniejszym) jak Chaos więc moje serce nie będzie aż tak bardzo ubolewało ;3

    Teraz idę czytać Astragota bo jeszcze tego nie zrobiłam xD

    OdpowiedzUsuń
  10. Anonimowy3:38 AM

    Szkoda, ale jeśli się okaże, że naprawę już nie zamierzasz wracać do tych opowiadań, byłoby fajnie, gdybyś chociaż napisała streszczenie tego, co miało dziać się w pozostałych rozdziałach. To nie to samo, ale przynajmniej będziemy wiedzieć, jak te wszystkie historie się potoczyły.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. To zrozumiałe. Choć zawieszenie to chyba mocne słowo. Takie, które nie pozostawia wiele nadziei. A podejrzewam, że wszyscy bylibyśmy przeszczęśliwi mogąc przeczytać jakiś randomowo wrzucony rozdział nawet po miesiącu czy dwóch. Jeśli tylko po prostu najdzie Cię ochota, napisz ;)
    Może to zabrzmi dziwnie w sytuacji, gdy zawieszasz działalność bloga, ale jesteś aktualnie najbardziej lubianą przeze mnie autorką :) Jakikolwiek rozdział by to nie był zawsze znalazłam chwilę w codziennym zgiełku by go przeczytać. Bez zbędnych czułości, do zobaczenia na Astargocie ;)
    Pozdrawaiam, DaughterOfWind

    OdpowiedzUsuń
  12. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  13. Smutno mi z tego powodu. Mam nadzieje że wrócisz przede wszystkim do Edmunda i YFM. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  14. Trochę szkoda mi AFY, LPoH i Edmunda, ale Atargota bardzo pokochałam, więc cieszę się, że i Ty się w niego tak wczułaś ;)
    Szanuję Twoją decyzję i życzę Ci dużo weny. Oczywiście, jeżeli kiedyś za miesiąc, 2 czy pół roku, naskrobiesz jakiś rozdział z by-silencio, bo akurat najdzie Cię ochota, to mam nadzieję, że wrzucisz bez zastanowienia. Myślę, że sporo czytelników byłoby mile zaskoczonych.
    No a teraz idę czytać Astargota. ;>
    Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  15. Anonimowy2:08 PM

    poziom mojego dobrego nastroju spadał równo z czytaną informacją.
    mimo tego, że ta decyzja mnie smuci i mi się totalnie nie podoba - rozumiem Cię.
    ale kiedy słyszę "kiedyś" albo "może" (Może też wena w rzeczywistości powróci i wkrótce będę pisać tu jak wcześniej, jednak nie jest to żadnego rodzaju obietnica, której można by się trzymać.) to już wiem, że to będzie nigdy.
    zawsze tak było, jest i będzie.
    Twoja wena poprowadzi Cię dalej, w nowe opowiadania, a do tych nigdy nie wrócisz. dlatego nie zacznę czytać Astargota, bo zaczynasz coś i nie kończysz. i nie mam na myśli pojedynczych opowiadań a całokształt. a to wiąże się z rozczarowaniem i artystycznym wewnętrznym smutkiem. nie chcę tego przeżywać ponownie.

    ed.

    OdpowiedzUsuń
  16. Seiridis4:26 PM

    Szkoda YFM, ale spoko, to twoja decyzja. Przykro, bo przykro, ale toć nikt cię nie przymusi do pisania tego. Tylko mnie nachodzi taka myśl, że coraz mniej osób, których opowiadania lubiłam, czasem nawet kochałam, je publikuje. Jeszcze parę lat, a już w ogóle nie będzie do czego zaglądać. :C
    Chaos jest zakończony, więc zaczęłam go czytać, jest świetny. Jak skończysz Astagarot, to pewnie i za to się wezmę.
    Weny i pozdrawiam : )

    OdpowiedzUsuń
  17. No! Zdecydowanie i odwaga to coś, co najbardziej cenię u ludzi. Choć bardzo będzie mi brakować tego bloga, to jednak szanuję Twoje zdanie, Autorko. Jestem tu i na stornie o Astargocie w miarę systematycznie, ale tylko w czasie przerw lekcyjnych, w ramach rozluźnienia (wybacz:)). Nie mam wtedy ochoty na pisanie żadnych komentarzy, bo każdy zagląda przez ramię, dopytuje, co robię itp. Coś musi mnie NPRAWDĘ poruszyć, żebym napisała komentarz... I poruszyło mnie. Tak jest teraz...
    Przeraziło mnie, że może w ogóle nie masz czasu i nie będziesz już pisać. Uffff! Prawdziwa ulga - będziesz, tylko nie tutaj. To dobrze:) Reszta na stronie o Astargocie...
    Do poczytania? RM

    OdpowiedzUsuń
  18. Tak na początek... Czytam Twoje opowiadania od jakiegoś czasu, ale wcześniej, niestety, nie komentowałam. Zazwyczaj robię to przy ostatnim rozdziale opowiadania lub gdy coś mnie poruszy, jak w tym przypadku.
    Nie będę pisać, że jestem w pełni zadowolona z Twojej decyzji, bo nie będzie to zgodne z prawdą. Jest mi przykro z powodu zawieszenia tego bloga. Tym bardziej, że naprawdę lubię Twój sposób pisania, a wizja pozostawienia tych wszystkich historii bez zakończenia kompletnie mnie nie satysfakcjonuje... Jak teraz o tym myślę, to rzeczywiście spodziewałam się, że pewnego dnia zawiesisz (bądź porzucisz) bloga lub nie dokończysz poszczególnych opowiadań.
    Jednak cieszę się, że nie zamierzasz niczego ciągnąć na siłę. W pełni szanuję i rozumiem twoją decyzje, w końcu przede wszystkim to Ty masz się czuć dobrze z tym co i jak piszesz.
    Na razie deklaruję, że będę regularnie śledzić kolejne rozdziały Astargota i życzę powodzenia w dalszym pisaniu. :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  19. Anonimowy1:20 AM

    Podziwiam i lubię w Tobie to, że naprawdę liczysz się ze swoimi czytelnikami, naprawdę zawodowi pisarze mogliby brać z Ciebie przykład (G. R.R Martin na przykład). I\U Ciebie nie ma czekania pół roku na rozdział (jak jest dobre opowiadanie to i tak poczekam) zawsze informujesz o spóźnieniach, kontaktujesz się z czytelnikami, po prostu idealnie. Dlatego uważam, że jeśli ktoś rzucałby się do Ciebie za to że zawieszasz ten blog, to zachowałby się jak gówniarz, bo ty traktujesz nas poważnie. Oczywiście jako wierna fanka Twojej twórczości żałuję, że zostawiasz pewne opowiadania niedokończone i to w takich pełnych napięcia momentach jak YFM(w sumie to zawsze mnie zastanawiał koniec tego opowiadania, bo ciężko o happy end z podstarzałym mordercą myślę), ale nie rzucasz pisania i dlatego nie ma co smutać. Astragota jeszcze nie czytałam, ale jeśli jest podobny do Chaosu to wiem, że warto i będę mieć z tego kupę frajdy, a ja ponownie przeniosę sie na parę godzin w to wspaniałe uniwersum i będę przeżywać z rumieńcami na twarzy emocje bohaterów. W każdym razie jest smutek, ale rozpaczy nie ma bo dalej piszesz, mam nadzieję, że kiedys wrócisz z zapałem do porzuconych opowiadań i będziesz mieć z tego frajdę, a jak nie to w dalszym ciągu życzę weny i radości z tworzenia czegokolwiek, myślęże nawet sci-fi w Twoim wykonaniu spodobałoby mi się:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Yaoistka^^1:29 AM

    No cóż... czekam kochanie ^^ I mam nadzieję, że jednak powrócisz. :)

    Ja bym bardzo chciała różne opowiadania twoje i czy dało by rade żebyś mi przesłała? :) naruto123450@o2.pl bo ja nie mam internetu i wgl :( Tak to sama bym sobie ściągnęła ale... strona ładuje mi się długoooo...
    W każdym razie życzę weny i dużo zdrowia. :)

    Wiem że powrócisz , może za jakiś czas. ;P
    PS: Wiem jak to jest :/ Sama mam kilka opowiadań na jednym forum nie skończone i za nic nie umiem ruszyć =.=*

    OdpowiedzUsuń
  21. Anonimowy6:38 AM

    Jestem nieco...rozczarowana.
    Wiesz ,gdy ponad dwa lata temu znalazłam Every-me ,po prostu zakochałam sie w tym opowiadaniu.Co zreszta bardzo dobrze wiesz. Potem trafiłam tutaji pomyślałam"Och to jest ten właściwy blog"
    Wiesz ile jest zawieszonych ,porzuconych blogów i opowiadań? Setki. Nigdy nie pomyślalabym ,ze twoje dzieła tam trafią.
    Czy jestem smutna ? Na pewno, moze bardziej zła.
    Co dalej stanie sie z Andym i Mitchem? Co sie stamie gdy Keith dowie sie o wyzwaniu? Co wymyslił Amadeusz? Edmund ,Absalom ,Red a nawet Książe... Ehmm...
    Trzymam kciuki o twój powrót.
    Pozdrawiam
    Boginikokainy

    OdpowiedzUsuń
  22. Anonimowy11:29 PM

    Przeczytałam Twoją notkę, przeczytałam wszystkie komentarze, aż wreszcie doszłam do tego nade mną (Boginikokainy), do zdania: "Co dalej stanie sie z Andym i Mitchem? Co sie stamie gdy Keith dowie sie o wyzwaniu? Co wymyslił Amadeusz? Edmund ,Absalom ,Red a nawet Książe... Ehmm... "
    ... i normalnie mam świeczki w oczach :(
    Bo zdałam sobie sprawę, że historie, w które się zagłębiłam, których bohaterów polubiłam, prawdopodobnie nigdy nie doczekają się ciągu dalszego. Chciałabym wierzyć, że jednak nie, że wrócisz tu kiedyś, napiszesz rozdział czy dwa, ale... nie wydaje mi się :(
    Szanuję Twoją decyzję, jakżeby inaczej, skoro tak dokładnie wyjaśniłaś, a nie odeszłaś stąd bez słowa. Ale nie mogę się z nią pogodzić. I tak będę tu zaglądać (może nie codziennie - tak, wiem, to irracjonalne, ale się zdarzało), co weekend, co dwa, zawsze z nadzieją :)
    Ech... Zżyłam się tym blogiem... Jakkolwiek to brzmi - będę tęsknić :)
    Do przeczytania zostało mi jeszcze Sunrise, potem przerzucę się na Astargot, bo lubię mieć większy zapas przed sobą.
    Ech..... sama siebie teraz pocieszam :(
    No bo jak to będzie - nie zaglądać do Silencio? Na najlepszego bloga, na jakiego trafiłam ever?
    Nie wiem.
    Dobra, kończę, bo zaraz się rozkleję na amen, jak na końcu Every-me...
    Bye bye.
    Alys

    OdpowiedzUsuń
  23. Anonimowy11:43 PM

    Nie mogłam nie odpowiedzieć na twoje ogłoszenie, choć bardzo rzadko cokolwiek komentuję. Pierwszy też raz tak się rozpiszę i powiem wszystko, co mi leży na sercu.
    Kocham wszystkie z tych twoich opowiadań, które do tej pory przeczytałam, zaczynając od Every Me, którego niestety nie udało mi się nigdy doczytać do końca, a kończąc na Little Piece of Heaven i Wyzwaniu. Będzie mi bardzo ciebie brakować i mam nadzieję, że kiedyś wrócisz, ale rozumiem twoją decyzję. Faktycznie, ostatnio niektóre rozdziały nie były na tak wysokim poziomie jak kiedyś, i choć wciąż przyjemnie się je czytało, to brakowało im czegoś. Mam nadzieję, że uda ci się to odnaleźć.
    Szczerze mówiąc, za Chaos się jeszcze nie zabrałam, więc nawet nie zaczynałam Astargrota (nawet nie wiem czy to dobrze napisałam ^^"), ale postaram się to nadrobić.
    Naprawdę mi zaimponowałaś. W internecie wisi wiele blogów zawieszonych na dobrą sprawę bez powodu (przynajmniej ja to tak odbieram), ty jednak byłaś w stanie szczerze wszystko wyjaśnić i nie dajesz nam niepotrzebnej nadziei. I choć łzy mi napływają do oczu kiedy to piszę, a ręce trzęsą mi się jak szalone - aż dziw, że trafiam w klawisze na klawiaturze - to w tym miejscu się z tobą pożegnam. Co jakiś czas będę zaglądać na tego bloga, nie tylko po to, by przeczytać te opowiadania, których jeszcze nie zdążyłam, ale po prostu, żeby o tobie nie zapomnieć.
    Choć cię nie znam, naprawdę żałuję.
    Do zobaczenia jeszcze kiedyś, mam taką nadzieję.
    Myo Dreams.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy11:55 PM

      Kur*, no i się rozkleiłam. Nie cierpię beczeć.
      ~M.D.

      Usuń
  24. Anonimowy12:48 AM

    Coz, podanie mojego maila wiaze sie z ujawnieniem moich danych osobowych, wiec wolalabym go tutaj nie pisac, lecz bardzo chcialabym miec z toba kontakt i zdobyc Every Me w calosci. Jesli TY bylabys mi w stanie udostepnic swoj (o ile nie masz podobnego poblemu) bylabym ogromnie wdzeczna. Dodatkowo jest mi wstyd, bo nigdy nie napisalam komentarza pod jakimkolwiek rozdzialem, tylko wspieralam cie z ukrycia od baaaaaaaaaaaaaaaardzo dlugiego czasu, dlatego przepraszam najmocniej. nie powiem ci niestety nic nowego, ze wielbie Twoja rodzicielke (wiadomo czemu) i oczywiscie Ciebie utalentowana osobkon i dziekuje za mile chwile spedzone przy tych opowiadaniach,. Rozumiem sytuacje lecz nie ukrywam, ze zrobio mi sie przykro, po przeczytaniu notki. Zycze wszystkiego najlepszego :) Och i daruj jesli pojawia sie w mojej wypowiedzi powtorzenia, dosc pozna godzina. Emilia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prosiłam w rozdziale, aby maila tutaj nie podawać tylko napisać do mnie ;). Jestem w stanie udostępnić swój mail i zrobiłam to już jakiś czas temu -> po prawej w stronie w ramce znajduje się mój adres e-mail oraz gadu-gadu :).

      Usuń
  25. Anonimowy1:15 PM

    Witam,
    no cóż wielka szkoda, ale mam nadzieję, że powrócisz jeszcze do tych opowiadań po zakończeniu „Astragota”... mi taka przerwa na tym blogu wiele pomoże, bo mam kilka opowiadań, niedokończonych, no i w zasadzie teraz mogę czytać spokojnie bez obaw, że cały czas pojawia się nowy rozdział, a ja jestem w ... lesie...
    Dużo weny życzę Tobie...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń
  26. Rozumiem, chociaż nuta smutku jest. Ale mam nadzieję, że wrócisz kiedyś i dokończysz opowiadania tutaj. Że znów wróci do nich serce. Szczególnie do Wyzwania, YFM, LPOH oraz może Edmunda, którego ostatnich rozdziałów nie czytałam czekając na całość.
    Życzę ci wytrwałości w pisaniu Astargota i wielu pomysłów. :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Właściwie dopiero niedawno trafiłam na Twojego bloga. Nie zdążyłam się tu zadomowić, skomentować, nic, a tu nagle taki szok. Nie będzie kontynuacji "Wyzwania", "YFM"...? Ciężko mi wierzyć, że kiedyś do nich wrócisz. Oczywiście mam nadzieję, że jednak tak, że się przełamiesz, wróci do Ciebie wena...
    Chyba zacznę czytać "Astargota". Wcześniej jakoś ciężko było mi się za niego zabrać, ale teraz to zupełnie inna sprawa.
    Przepraszam za mało składny komentarz. Nie umiem ich pisać, ale teraz po prostu musiałam. Jest mi smutno, ale rozumiem Twoją decyzję. Nie mam zamiaru histeryzować (jak na razie).
    W każdym razie pozdrawiam i życzę weny. :)
    Brownie~

    OdpowiedzUsuń
  28. O kurde, ale smutek. Cóż, jakoś będzie trzeba przełknąć brak tekstów w stylu:
    "- Hej, sprawdzałaś dziś Silencio?
    - Nie, ale powiedz, że jest nowy rozdział."
    Osobiście uważam, że Chaos jest przecudowny, więc bardzo się cieszę, że opowiadanie, na którym chcesz się w pełni skoncentrować będzie w podobnym klimacie. Uwielbiam Cię już od pierwszego rozdziału EM i tak już będzie do końca. Ostatnio przez studia i lekkie problemy techniczne nie byłam za dobrą czytelniczką, ale spokojnie, wszystko nadrobię.

    POZDRAWIAM!

    OdpowiedzUsuń
  29. Twoje opowieści były cudowne. Uwielbiam je wszystkie (prawie) dlatego że są świetnie opowiedziane, dobrze przemyślane oraz mimo że najczęściej nie są krótkie to i tak pozostawiają niedosyt. Jakiś czas temu przebrnąłem przez wszystkie opowiadania i miałem nadzieję ponownie przeczytać historię panicza i Desmonda ponieważ to było pierwszym twoim dziełem które przeczytałem i mnie zachwyciło. Dlatego też bardzo mi przykro że usunęłaś tego bloga. Rozumiem decyzję dotyczącą zawieszenia prac na rzecz tego jedynego opowiadania jednak ciężko mi się pogodzić z usunięciem tamtego bloga. Wspieram mentalnie i życzę weny ^^

    OdpowiedzUsuń
  30. Anonimowy12:21 PM

    Ja bardzo lubiłam, styl, fabułę itd. Rozumiem, co oznaczają emocje, które ci towarzyszą/towarzyszyły przy pisaniu.
    Zresztą, może ci sie odmieni i znowu wrócisz do pisania? Nieważne, jak, czego, o kim, ale fajnie by było, gdybyś jednak pisała. To, co lubisz, co chcesz.
    Fajnie,ze nie usuwasz bloga. Może go kiedyś odnowisz. Mam taką nadzieję.

    Kunoichi

    www.slodkiswiatyaoi.blox.pl

    OdpowiedzUsuń
  31. Witam, kiedyś ze sobą pisałyśmy, ale nie ma możliwości żebyś mnie zapamiętała. Ja z kolei nigdy nie zapomnę Twojej twórczości, ponieważ Every me, to moje "dziewicze" opowiadanie <3 Minęło ok 4 lat, a ja nadal czasami przyrównuje twórczość światowych autorek, do tego dzieła. Nic się temu nie równa, bo to jak z pierwszą miłością, z którą raczej nie weźmiesz ślubu, bo inne osoby zachwycą i przyciągną Cię nawet badziej, a ona i tak zostanie na zawsze zapamiętana przez Twoje serce. Obecnie czytam Chaos (z Twojej Twórczości) i bardzo mile jestem zaskoczona, ponieważ żadne Twoje powiadanie, po Every me, nie przykuło na tyle mojej uwagi, aby je regularnie czytac. Przepraszam za szczerość, ale inaczej nie mogę.
    Życzę Ci powodzenia na Twojej drodze życia i w twórczości.
    Pozdrawiam
    Weronika
    PS.: Bardzo, bardzo poproszę o Every me, najchętniej w pdf, jeżeli da radę *.* Już nie mogę się doczekać ponownego czytania o nauce tańca czy pierwszym seksie po rozstaniu <3 Mój mail, to : verona.slon@gmail.com

    OdpowiedzUsuń